MOVA X4 Pro – odkurzacz 3w1 z gorącą wodą i trybem suszenia wałka (recenzja, opinie)

Kategorie artykułu:

Opublikowany:

- Reklama - [adinserter block="1"]

Od kilku lat sprawdzam coraz bardziej pomysłowe urządzenia z kategorii smart-home. Wiele z nich okazało się praktycznymi „usprawniaczami” codzienności, część wylądowała w szafie po pierwszym zachwycie. Z marką MOVA współpracuję od dłuższego czasu, dlatego gdy zaproponowała mi przetestowanie nowości – modelu X4 Pro, byłem ciekawy, czy poprawi to, co w poprzednich odkurzaczach 3-w-1 (mokro, sucho, odsysanie płynów) wciąż uznawałem za kompromisy. Sprzęt trafił do mnie na trzy różne poligony: domek jednorodzinny ze zwierzakami i twardymi podłogami, salon fryzjerski gdzie pełno wszędzie włosków, osadów z lakierów itp, a także mieszkanie w bloku, gdzie jest dużo paneli. Jak sprzęt poradził sobie w praktyce? Zapraszam do oglądania. 

Pierwsze wrażenia

Mova X4 pro kosztuje 1999 zł. Pudełko okazało się znacznie mniejsze niż myślałem. We wnętrzu znalazłem jednostkę centralną, instrukcję obsługi, rączkę odkurzacza, stację dokującą, a także płyn do mycia podłóg sygnowanym logiem producenta. Całość była dobrze zabezpieczona a same główne pudełko dość eleganckie – to dobry pomysł na prezent. Złożenie całości nie wymaga żadnych narzędzi. 

Korpus okazał się masywny, ale dobrze wyważony; matowy antracyt połączył się z połyskliwą czernią. Rączka została świetnie wyprofilowana. Leży dobrze zarówno w lewej, jak i w prawej dłoni. Jedyny elastyczny element to niewielki gumowany pasek od spodu tej rączki. Pozwala bezpiecznie oprzeć odkurzacz o podłogę, gdy pracuje na całkowicie rozłożonym ramieniu, nie zostawiając rys.

Centralną część urządzenia (od strony użytkownika) zajmuje duży, dzielony zbiornik na brudną wodę o maksymalnej pojemności 730 ml. Zwalnia się go jedną, dobrze wysuniętą dźwignią. Po jej naciśnięciu moduł natychmiast odskakuje. Z góry widać filtr osadzony w osobnej osłonie – można go łatwo wyjąć i przepłukać pod kranem, a samą wodę wylać oddzielnie. Na przezroczystej ściance rozmieszczono dwa oznaczenia „MAX”: pierwsze liczy się, gdy odkurzacz jest rozłożony na płasko, drugie – kiedy  pracuje w trybie normalnym. Ta podwójna skala szybko pokazuje, czy nie zbliżamy się do granicy choćby podczas agresywnego manewru przy kanapie. Tutaj dodatkowa uwaga. Jeżeli użycie mocno pieniądzego się detergentu lub będziecie taki odkurzać – piana również może wyzwalać czujnik zapełnienia zbiornika i MOVA poprosi nas o wylanie nadmiaru wody. 

- Advertisement -

Tuż nad zbiornikiem wbudowano małe kółeczko wspierające prowadzenie urządzenia przy maksymalnym pochyleniu oraz głośnik z przyciskiem do regulacji komunikatów głosowych. Jednym kliknięciem można ściszyć lub całkowicie wyłączyć polski głos. To akurat ogromna ulga, bo to jeden z głównych zarzutów do poprzednio testowanego przeze mnie podobnego odkurzacza. 

Rączka kryje trzy klawisze. Najbliżej kciuka, z ikoną dwóch strzałek i fali, znajduje się przycisk samoczyszczenia. Aktywacja w trakcie sprzątania wyzwala komunikat o konieczności wstawienia odkurzacza do stacji do przeprowadzenia oczyszczania. Bliskość tego klawisza sprawia, że podczas sprzątania dość często wciskam go przypadkowo. To jednak jedyny ergonomiczny zgrzyt. Powyżej mieszczą się włącznik urządzenia oraz przełącznik trybów: Smart, Ultra, Suction i Hot Water.

Na spodzie rączki czeka złocisty spust. W trybie gorącej wody uruchamia natrysk wody o temperaturze aż 80 stopni, a równocześnie nad przezroczystą osłoną wałka zapala się zielona wiązka lasera, który dokładnie wskazuje pole czyszczenia gorącą wodą. Taka gorąca woda tryska przez kilka sekund, po czym potrzebuje kilku chwil by ponownie się nagrzać. 

Moduł służący do czyszczenia podłogi składa się z kilku elementów. Mamy tutaj wałek, laser, specjalną dyszę do spryskiwania sprzątanej powierzchni gorącą wodą, przeźroczystą osłonę wałka. Dużym plusem jest ulepszona konstrukcja, dzięki czemu producent zminimalizował martwą strefę po bokach i z przodu urządzenia. Cały czas jest, ale nieduża, co akurat bardzo mi się spodobało bo dojeżdżam bliżej krawędzi niż w innych tego typu konstrukcjach. 

Z tyłu tego modułu mamy także wyjmowany zbiornik na czystą wodę o pojemności 760 mililitrów. Konstrukcyjnie jest jednym elementem, ale spłaszczono go pośrodku, dzięki czemu można wysunąć zbiornik za pomocą ruchomej rączki. Po wyjęciu – wystarczy otworzyć uszczelniony zatrzask, dolać wodę (plus łagodny detergent jeśli trzeba) i wsunąć całość w swoje miejsce. Dzięki takiemu podziałowi brudna i czysta woda nie mieszają się nigdy, a dostęp do obu zbiorników jest równie szybki.

- Advertisement -

Całość sprawia wrażenie solidnej i dobrze przemyślanej. Po pięciu minutach montażu – bez jednego śrubokręta – miałem gotowy do pracy odkurzacz, który od pierwszego pociągnięcia rączki sugerował, że może zostać w domu dłużej niż poprzednie modele.

MOVA X4 Pro w praktyce

Już pierwsze przejazdy po dębowych deskach na parterze pokazały, że tryb Smart reaguje sensownie. Czujnik zabrudzenia dozował wodę i zmieniał moc ssania, utrzymując kulturę pracy na poziomie normalnej rozmowy. Wszelka sierść, włosy z salonu fryzjerskiego, czy zaschnięte ślady lakieru nie sprawiły problemu dla Mova X4 pro, ale ja zawsze dolewam do zbiornika na czystą wodę zwykły płyn do mycia podłogi bo w pomieszczeniu unosi się wtedy zapach aromatów z detergentu. System Tangle-Free sprawdził się, bo przy przeglądaniu urządzenia, nie znalazłem ani jednego włosa owiniętego o szczotkę. Bateria – sześć ogniw 5000 mAh – wystarczyła na spokojnie 45 minut intensywnego sprzątania, zanim poziom na wyświetlaczu spadł do 15 %.

Testowałem odkurzacz w różnych warunkach i scenariuszach. Od zaschniętych plam po sosie, resztkach żywności, która spadła na podłogę, po wylane płyny, czy nawet rozsypaną ziemię z kwiatka. Po uruchomieniu trybu gorącej wody spust wypuścił gorącą mgiełkę, która rozmiękczyła plamę, a jednocześnie nie zalała paneli. Wystarczył pojedynczy przejazd; podłoga została lekko ciepła, ale sucha po niespełna minucie. Świetnie się sprawdza ta opcja przy myciu płytek w kuchni. 

Najbardziej zaskoczył mnie komfort prowadzenia. Choć korpus waży “na sucho” niewiele ponad kilogram, samonapęd wałka niemal pcha urządzenie do przodu. Na długim korytarzu X4 Pro zawracał w miejscu. Mamy tutaj do dyspozycji promień skrętu wynoszący nawet 60 stopni, co jest znacznie lepszym wynikiem niż w innych testowanych przeze mnie wcześniej modelach. Jedynie na schodach masa dała się we znaki – tutaj zwykły mop wciąż wygrywa, bo nie trzeba go dźwigać stopień po stopniu.

Po odstawieniu MOVA X4 Pro na rampę zaczyna się pięcioetapowy „rytuał spa” dla wałka: najpierw gorąca kąpiel w 100 °C, potem energiczne mycie, wyciskanie, odessanie brudnej wody i wreszcie dwukierunkowe szorowanie. Jeśli wbudowane czujniki uznają, że we włóknach wciąż coś siedzi, stacja po prostu dorzuca dodatkowe płukanie – nie muszę niczego przyciskać ani pilnować postępu. Po zakończeniu płukania – otrzymujemy komunikat, że możemy wylać brudną wodę ze zbiornika, a sam sprzęt od razu przechodzi do kolejnego etapu.

Po kąpieli urządzenie przechodzi do suszenia, a do wyboru są dwa scenariusze. W trybie inteligentnym stacja sama decyduje, czy wystarczy kwadrans, czy potrzeba pełnych 30 minut gorącego (około 90 °C) podmuchu. W praktyce hałas nie przekracza głośności normalnej rozmowy. Gdy wybiorę szybki, wiatrak pracuje odrobinę głośniej, ale wciąż mi to nie przeszkadza. Wałek najpierw kręci się z dużą prędkością, żeby odrzucić nadmiar wody siłą odśrodkową. Dopiero potem wchodzi ciepłe powietrze, dzięki czemu po zakończeniu cyklu wyjmuję szczotkę suchą i bez charakterystycznego, wilgotnego zapachu. Samoczyszczenie zdało egzamin z wyróżnieniem! 

Co polubiłem

Najbardziej podoba mi się skuteczność gorącej wody. Strumień o temperaturze 80 °C bez wysiłku rozpuszcza zaschnięty sos czy kawę, a zielony laser dokładnie wskazuje strefę natrysku. Głowica tnie wciągane włosy na bieżąco, dzięki czemu przez dwa miesiące testów ani razu nie musiałem wyjmować wałka do ręcznego czyszczenia. Automatyczny napęd sprawia, że masa urządzenia znika na płaskich powierzchniach, a poprawiony promień skrętu ułatwia manewry między meblami. Stacja myjąco-susząca pracuje szybko i cicho; moja rola ogranicza się do wylania brudnej wody, bo po cyklu wałek wychodzi całkowicie suchy. Doceniam też regulację głośności komunikatów głosowych. Tryb Smart działa zaskakująco sprytnie: równomiernie nasącza wałek w kilku miejscach gorącą wodą, więc nie muszę „podlewać” podłogi z wyprzedzeniem. Gdy postawię odkurzacz pionowo, urządzenie samo blokuje pozycję, przełącza się w tryb odsysania pozostałej wilgoci i wyłącza; ponowne przechylenie natychmiast wznawia pracę silnika. Dzięki temu pod odkurzaczem nie gromadzi się kałuża, a ja nie muszę go wyłączać przy każdym krótkim odstawieniu.

Co mi się nie spodobało

W trybie natrysku gorącą wodą, zbiornik opróżnia się szybciej, niż się spodziewałem. Przy 75 mkw musiałem dolewać świeżej nawet dwa razy. Sam pojemnik jest charakterystycznie „ściśnięty” pośrodku, a jego boczne skrzydła poszerzono, żeby zmieścić więcej płynu – w efekcie głowica urosła na wysokość. Owszem, można ją położyć na podłodze pod kątem 180°, ale przy niskich szufladach lub listwach – plastikowa obudowa bardzo szybko łapie rysy. Po dwóch miesiącach testów mój egzemplarz wygląda, jakbym prowadził go z zamkniętymi oczami. W gorącym trybie uruchamia się zielony laser, lecz świeci tylko w momencie natrysku, więc nie da się zostawić go włączonego na stałe jak w zwykłych odkurzaczach pionowych. Przycisk auto-czyszczenia umieszczono tuż przy nasadzie dłoni – przy ciasnych manewrach łatwo go niechcący kliknąć. Do tego dochodzi pokaźna stacja z rampą najazdową rodem z robotów sprzątających – w wąskim przedpokoju trzeba z góry przewidzieć dla niej miejsce, bo choć ułatwia wjazd, zajmuje wyraźnie więcej przestrzeni.

-reklama-

Podsumowanie

MOVA X4 Pro udowodnił, że odkurzacz 3-w-1 potrafi zmyć podłogę równie skutecznie jak pełnowymiarowy mop i jednocześnie zastąpić klasyczny odkurzacz. Gorąca woda, ssanie 20 000 Pa i stacja, która w piętnaście minut płucze i suszy wałek, przekonały mnie na tyle, że tradycyjny mop wylądował w schowku. Trzeba liczyć się z częstszym dolewaniem wody i z tym, że plastik obudowy nie lubi spotkań z wystającymi kantami, ale w bilansie wygody i skuteczności X4 Pro wypada świetnie. Usunął zaschnięte zabrudzenia, suche liście, rozsypaną ziemię z kwiatka, a nawet włosy z salonu fryzjerskiego, za każdym razem zostawiając wałek czysty i gotowy do działania. Jeśli szukacie jednego urządzenia, które odkurzy, umyje i samo zadba o swój wałek, ten model MOVA zasługuje na miejsce w codziennym arsenale sprzątania. Dla mnie to sprzęt, który zostanie ze mną na stałe.

Finałowy werdykt

Cena
9
Funkcjonalność
10
Łatwość obsługi
9
Jakość wykonania
10
Czy kupiłbym ponownie
10
-reklama-

Zobacz również:

Jakub Markiewicz
Jakub Markiewiczhttps://jotem.in
Prowadzę bloga jotem.in od 2013 roku. Prywatnie zajmuje się programowaniem, marketingiem i zarządzaniem mediami. Hobbistycznie lubię robić zdjęcia oraz kręcić filmy.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Więcej w tej kategorii

Komentarze

Najnowsze

MOVA X4 Pro udowodnił, że odkurzacz 3-w-1 potrafi zmyć podłogę równie skutecznie jak pełnowymiarowy mop i jednocześnie zastąpić klasyczny odkurzacz. Gorąca woda, ssanie 20 000 Pa i stacja, która w piętnaście minut płucze i suszy wałek, przekonały mnie na tyle, że tradycyjny mop wylądował w schowku. Trzeba liczyć się z częstszym dolewaniem wody i z tym, że plastik obudowy nie lubi spotkań z wystającymi kantami, ale w bilansie wygody i skuteczności X4 Pro wypada świetnie. Usunął zaschnięte zabrudzenia, suche liście, rozsypaną ziemię z kwiatka, a nawet włosy z salonu fryzjerskiego, za każdym razem zostawiając wałek czysty i gotowy do działania. Jeśli szukacie jednego urządzenia, które odkurzy, umyje i samo zadba o swój wałek, ten model MOVA zasługuje na miejsce w codziennym arsenale sprzątania. Dla mnie to sprzęt, który zostanie ze mną na stałe.MOVA X4 Pro - odkurzacz 3w1 z gorącą wodą i trybem suszenia wałka (recenzja, opinie)