Od kilku tygodni korzystam z nowej klawiatury Turtle Beach Vulcan II TKL Pro (wersji z liniowymi przełącznikami Hall Effect), podłączonej do mojego nowego komputera. Przesiadka z mojej wysłużonej już, klasycznej “mechanicznej” była jak skok w przyszłość – stara klawiatura zaczęła się zacinać i podwójnie rejestrować naciśnięcia (lub wcale), więc szukałem czegoś niezawodnego i świeżego. Model Vulcan II TKL Pro przyciągnął mnie nowoczesnymi technologiami (Hall Effect) i kompaktowym formatem TKL (brak bloku numerycznego) – idealnym do mieszanki pracy biurowej i gamingu.
Sprzęt do recenzji otrzymałem bezpośrednio od producenta. Dziękuję za wsparcie moich kanałów i bloga.

Specyfikacja i funkcje
Na papierze Vulcan II TKL Pro robi naprawdę duże wrażenie. To klawiatura tenkeyless (bez sekcji numerycznej) z odpinanym kablem USB-C (do USB-A, długość 1,8 m). Ma podświetlenie per-key RGB w systemie AIMO (podświetlone klawisze oraz efekty świetlne). Najważniejszym wyróżnikiem są magnetyczne przełączniki Hall Effect (linear) – w praktyce działają jak analogowe, całkowicie bez stałe kontakty. Producent deklaruje ich żywotność aż 150 milionów naciśnięć. Każdy klawisz ma regulowany punkt aktywacji w zakresie 0,1-4,0 mm – można go skracać lub wydłużać według preferencji. Standardowy polling rate to 1000 Hz (czyli raportowanie co 1 ms), a klawiatura obsługuje pełny NKRO (N-key rollover) i anti-ghosting.
W sprzęcie jest też wbudowana pamięć 8 MB na 5 profili (podświetlenia, makra, itp.), a pokrętło do regulacji głośności z funkcją wyciszania (push-to-mute) znalazło się w prawym górnym rogu. Do tego dochodzi technologia Easy-Shift [+], która pozwala przypisać drugą funkcję do każdego kompatybilnego klawisza (funkcje duplikowane przy przytrzymaniu specjalnego przycisku).
Obudowa jest bardzo solidna – ma anodowany aluminiowy panel nośny, a całość waży ok. 633 g, więc pod wpływem nacisku nie zauważyłem żadnego gięcia się konstrukcji. Klawiatura leży stabilnie na biurku dzięki antypoślizgowym stopkom oraz dwóm stopniom rozkładanych nóżek (dwa kąty nachylenia). W komplecie znajduje się dołączona podpórka pod nadgarstki – wykonana z miękkiej pianki, niezbyt elegancka, ale skutecznie odciąża nadgarstki przy dłuższym pisaniu (uwaga – łatwo zbiera kurz i po miesiącu robi się lekko szara).

Klawisze w tej klawiaturze są płaskie i bardzo płytkie („low profile”) – widać przez nie dokładnie przezroczyste obudowy przełączników, które świetnie rozpraszają światło RGB. Layout jest ANSI (standard QWERTY) z 84 klawiszami (są wyrzucone trzy przyciski między główną częścią a pokrętłem – ich funkcje ukryto w warstwie Fn). Całość wygląda jednak bardzo nowocześnie i czysto. Metalowa powierzchnia prezentuje się bardzo schludnie.
Pisanie i granie – różnice względem klasyka
Przejście z tradycyjnych switchy (np. Cherry MX, Blue/Red) na te nowoczesne Hall Effect czuć natychmiast. Po pierwsze – lekkość. Przełączniki Gateron KS-20 White (Hall Effect) wymagają bardzo małej siły aktywacji (~30 g). Palce niemal muskały klawiaturę i już rejestrowały naciśnięcie. Było to z początku zaskakujące: mój stary mech miał punkt aktywacji bliższy 2-3 mm, a tutaj domyślnie klawisze działały już przy ok. 1,2 mm drogi. To momentami skutkowało przypadkowymi dwuklikami, więc szybko podniosłem punkt aktywacji do ~1,5 mm. Dobra wiadomość jest taka, że można go zmieniać błyskawicznie – albo klawiszami na samej klawiaturze, albo w programie Swarm II. Po tej korekcie pisze mi się bardzo płynnie i szybciej niż wcześniej, bo niemal nie trzeba naciskać z siłą, a każdy ruch palcem zamienia się w znak na ekranie.

Wyczuwalna jest też różnica w brzmieniu. W odróżnieniu od mojej starej klawiatury, Vulcan II nie grzmi stuka plastikiem przy każdym uderzeniu – dźwięk jest bardziej suchy, taki średnio-wysokotonowy “klik” i ogólnie dość stłumiony. Dla osób pracujących po nocy może to być duża zaleta – klawiatura daje znać o naciśnięciu, ale nie budzi całego mieszkania.
Jeśli chodzi o responsywność – ogromna poprawa. Przełączniki Hall Effect są bezkontaktowe, więc teoretycznie nie zużywają się i zachowują stabilny punkt aktywacji przez długi czas. Dodajmy do tego bardzo krótką przerwę między kolejnymi naciśnięciami (Swarm II oferuje opcję Rapid Trigger, dzięki której klawisz może rejestrować nacisk wielokrotnie, zanim wróci na górę). W grach czuć to świetnie – nawet w szybkich FPS-ach elementarne ruchy (sprint, skok, strzał) dzieją się natychmiast, bez żadnego opóźnienia. Brak ghostingu/NKRO zapewnia, że zawsze mogę wcisnąć jednocześnie kilka klawiszy (np. WASD+Shift+spacja) i wszystkie zarejestrują się poprawnie.

Pod kątem użyteczności warto wspomnieć o dodatkowych funkcjach: klawisz Fn w Vulcan II TKL Pro ma naprawdę dużo pracy. Przez Fn+F1-F4 przełączamy profile, Fn+F5-F7 to skróty (otwarcie Swarm II, eksploratora, zrzut ekranu), Fn+F8 nagrywa makro, a Fn+F9-F12 to sterowanie multimediami (poprzedni, pauza, następny utwór). Ponadto pod pokrętłem głośności mamy 6 programowalnych przycisków makr, aktywowanych właśnie Fn. Włączyć można też “Game Mode” (blokuje klawisz Windows) czy alternatywne funkcje Easy-Shift [+]. Krótko mówiąc, cała klawiatura może pełnić mnóstwo dodatkowych ról (sterowanie aplikacjami, skróty biurowe, makra), co doceniłem zarówno przy pracy, jak i graniu.
Oprogramowanie i personalizacja

Vulcan II TKL Pro wykorzystuje oprogramowanie Swarm II do konfiguracji. Interfejs jest przyjemnie nowoczesny i czytelny. Już po podłączeniu widzimy wszystkie podpięte urządzenia i możemy zarządzać profilami. Najciekawszy jest jednak panel “Analog Function” – właśnie tam odkryjemy moc Hall Effect. W pierwszej sekcji (Primary/Fn) można globalnie ustawić punkt aktywacji dla wszystkich klawiszy, a potem w zakładkach Game Mode i Easy Shift – indywidualnie dla każdego klawisza. Tu również włączymy opcje Rapid Trigger, Multi-Input czy Controller Emulator. Rapid Trigger pozwala na ultraszybkie powtórzenia naciśnięcia bez pełnego odbicia klawisza, co przyspiesza ruchy w grach. Multi-Input to coś jak analog – w zależności od głębokości wciśnięcia klawisza można uzyskać różne akcje (np. lekkie pchnięcie = sprint, pełne wciśnięcie = sprint+skok). Funkcja Controller Emulator pozwala natomiast zmapować klawisze na analogowe osie (np. symulując joystick kierunku lub pedał gazu).
Wszystko to brzmi super, ale w praktyce wygląda różnie. Oprogramowanie ma zdecydowanie dużo opcji i wiele możliwości (makra, efekty świetlne AIMO, ustawienia Easy-Shift itp.), ale niestety w wersji, którą testowałem, zdarzały się drobne błędy. Czasem po wprowadzeniu zmian profile nie zapamiętywały punktów aktywacji i trzeba było robić to kilka razy. Spotkałem też literówki i niedopracowane podpowiedzi. Nie jest to coś krytycznego – producent obiecuje częste aktualizacje – ale warto o tym pamiętać. Na szczęście podstawową konfigurację (zmiana profilu, przypisanie makr czy efektów RGB) robi się sprawnie i bez większych problemów. Dla mnie najważniejsze było, że mogłem przypisać różne pola świetlne do funkcji drugiego planu (tzw. Smart Key) i programować makra – i w tym zadaniu Swarm II radzi sobie w pełni wystarczająco.

Dla kogo i czy warto się przesiąść
Po miesiącu używania mogę powiedzieć, że Vulcan II TKL Pro rekompensuje brakujący czas cichszą i szybszą pracą klawiszy. Trzyma się ona najwyższej półki sprzętu dla graczy i power userów. Jeśli jesteś entuzjastą technologii i lubisz dopasowywać sprzęt do własnych potrzeb, te nowe opcje (analogowe klawisze, regulowane aktywacje, natychmiastowa reakcja) dają sporo satysfakcji. Dobrze sprawdza się zarówno w dynamicznych grach typu FPS (gdzie liczy się każda milisekunda), jak i w długich sesjach pisania e-maili czy kodu (niska siła nacisku zmniejsza zmęczenie).
Natomiast potencjalni nabywcy muszą wiedzieć, że nie jest to najbardziej budżetowa opcja. Cena na poziomie ~150 USD oznacza, że konkurencja w budżecie średnim też potrafi zaoferować klawiaturę mechaniczno-optyczną lub solidną mecha. Jeśli jednak twoja stara klawiatura zaczyna zgrzytać jak moja – zacinać się czy powielać litery – to przesiadka szybko okaże się zbawieniem. Za te pieniądze dostajesz sprzęt do zadań specjalnych: porządne wykonanie (aluminiowa rama, stabilna konstrukcja, dołączana podpórka) i przyszłościowe rozwiązania (Hall Effect).
Wady? Jeśli nie potrzebujesz tych wszystkich bajerów – np. używasz klawiatury tylko do pisania lub chcesz po prostu cichy i prosty sprzęt – możesz poszukać tańszej. Brakuje też wymiennych przełączników (nie jest hot-swappable) i lepszych keycapów (ABS nie jest tak trwały jak PBT). Jeśli te czynniki nie przeszkadzają, a marzy ci się nowoczesna i szybka klawiatura, to Vulcan II TKL Pro będzie świetnym wyborem.
