Social media i web 2.0 szansą dla początkujących autorów

Social media i web 2.0 szansą dla początkujących autorów

Zanim upowszechnił się Internet drugiej generacji (web 2.0) i social media, mogliśmy się tylko biernie przyglądać treściom, które się w nim pojawiały. Technologia była bardzo skomplikowana i niedostępna dla zwykłych ludzi. Istniało niewiele stron, a one same, swoim wyglądem przypominały katalogi, gdzie można było znaleźć najważniejsze, nierozbudowane informacje. Komunikacja na takich witrynach było jednostronna i internauta nie miał możliwości nawet napisać komentarza, co w dzisiejszych czasach jest niemal nie do pomyślenia.

Web 2.0 nie jest ani programem, ani nawet specjalną definicją tylko swojego rodzaju trendem. Jest to próba skatalogowania nowych witryn wyposażonych w najnowsze rozwiązania techniczne, które zaczęły pojawiać się na świecie po 2000 roku. W tym również social media. Łukasz Bigo z portalu branżowego idg.pl uważa, że:

„Przejście” na Web 2.0 nie polega na rewolucyjnym wprowadzaniu nowej technologii. Web 2.0 jest nazwaniem trendu, którego właśnie w tej chwili jesteśmy świadkami. Proces ten jest w rzeczywistości renesansem, powrotem do klasycznych źródeł pierwotnej WWW oraz oczywiście Internetu. Chodzi o rozpropagowanie idei współodpowiedzialności za zawartość, o dzielenie się wiedzą. Wraz z Web 2.0 skończyła się era „posiadaczy”, teraz każdy ma swoją własną cząsteczkę, poletko, na którym pracuje. Celem samym w sobie nie jest już bycie lepszym niż inni, celem jest bycie lepszymi razem. Awaria jednego komputera nie niszczy w żaden sposób zasobów Web 2.0 – bardzo szybko bowiem można je odtworzyć na podstawie materiałów składowanych na innych maszynach[1]

Nagle, każdy internauta w ramach social media mógł w prosty sposób założyć swoją własną stronę, napisać komentarz pod danym artykułem, publikować na forach internetowych oraz dzielić się ze znajomymi zdjęciami, filmami oraz ciekawymi witrynami, które udało mu się znaleźć w sieci. Pojawiło się niejako nowe zjawisko – dialogu na stronach World Wide Web. W pewien sposób odwróciły się i wymieszały role i internauci przestali być biernymi odbiorcami, a sami stali się również nadawcami i autorami. Treści przez nich niejako wyprodukowane stały się coraz bardziej pożądane przez właścicieli wielkich witryn, bo generowały darmowy ruch na stronach.

Pod pojęciem Web 2.0 kryje się właśnie określenie technologicznych zmian, które umożliwiły każdemu internaucie stać się sieciowym autorem i artystą. Po kilku latach od tej rewolucji, analizując, można dostrzec pewne plusy oraz minusy. Największym plusem Web 2.0 i social media jest to, że każda osoba otrzymała takie same szanse na zaistnienie w sieci. Istnieje wiele sposobów, w jaki możemy dzielić się twórczością w Internecie. Możemy zamieszczać własne filmy, prezentować swoje zdjęcia, rysunki, wiersze, prowadzić bloga o naszym hobby, czy zbudować specjalną stronę internetową, na której zamieścimy np. swoje CV. Jest to także duża szansa dla początkujących dziennikarzy. Na studiach dziennikarskich wielu wykładowców powtarza, że o etat w redakcji jest bardzo ciężko. Mówi, że trzeba wielokrotnie pokazywać się w redakcji i prezentować swoje umiejętności, a może w pewnym momencie ktoś zechce opublikować nasz materiał. Teraz w łatwy sposób można przyłączyć się do portalu internetowego wielu gazet, czy telewizji i dzielić się tam swoją twórczością.

Kiedyś osoby, które marzyły o karierze filmowca, czy chciały wydać książkę, albo nagrać płytę, musiały chodzić do wydawców i niczym akwizytor za wszelką cenę sprzedać swoją twórczość. Teraz bardzo często tzw. łowcy głów wyszukują talenty w Internecie i oferują im kontrakty, zanim zrobi to ktokolwiek inny. Dotyczy to wszystkich branż, nie tylko artystycznych. W 2008 roku, taki łowca głów śledził moją twórczość w social media – wtedy jeszcze na forach internetowych oraz na mojej własnej stronie, którą prowadziłem hobbistycznie. Po niespełna dwóch tygodniach otrzymałem propozycję etatu w Mediach Regionalnych. Na rozmowie kwalifikacyjnej dowiedziałem się, o szczegółach i wytycznych, którymi kierował się taki łowca głów w wyszukiwaniu kandydatów do nowego projektu. W podobny sposób, wiele osób na całym świecie zrobiło wielką karierę. Od Krzysztofa Kononowicza, Gracjana Rostowskiego, Barbary Kwarc (Baśka z klatki b), blogera Kominka, muzyka Cezika, czy bezdomnego Teda Williamsa, który zasłynął radiowym głosem.

Antoine Dodson

Antoine Dodson

Warto wspomnieć również o Antoine Dodsonie, który stał się wielką sensacją Internetu. 28 lipca 2010 nieznany sprawca włamał się do mieszkania, w który mieszkał Dodson z rodziną. W wywiadzie udzielonym telewizji NBC, która przyjechała na miejsce zdarzenia, Dodson opowiedział slangiem, jak włamywacz chciał zgwałcić jego siostrę. Następnie zaczął mu grozić i zapowiedział, że go odszuka. Sposób, w jaki Antoine opowiadał o tym przyciągnął wielu widzów. Nagranie trafiło do serwisu Youtube, gdzie szybko zaczęło zyskiwać na popularności[2]. Ktoś wpadł na pomysł, aby do słów Dodsona wstawić muzykę i przerobić wywiad na utwór rapowy. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bowiem nagranie w stylu Auto-tune (specjalny pogłos w głosie wokalisty) obejrzało już ponad 10 milionów osób, a Dodson wydał singiel, na którym zarobił już tyle pieniędzy, że kupił sobie nowy dom[3].

Ted Williams

Ted Williams

Z drugiej jednak strony, gdy w sieci zaczęło przybywać coraz więcej użytkowników, a sam interfejs do tego służący został znacząco uproszczony, pojawiło się także wielu nieodpowiedzialnych internautów. W sieci zaczął tworzyć się cyfrowy śmietnik, składający się z milionów powielonych informacji, zdjęć, nagrań, czy typowego spamu. Coraz ciężej jest znaleźć w wyszukiwarkach wartościową informację, a z kolei coraz łatwiej pirackie treści czy skradzione czyjeś dzieła. Przed podobnym problemem stają współczesne redakcje, bowiem muszą dokładnie sprawdzać treści, które otrzymują od dziennikarzy obywatelskich. Bardzo często zdarza się, że materiał nadesłany przez czytelnika jest dokładną kopią z innej strony, a zamieszczone zdjęcie ma zupełnie innego autora. Redakcja publikując takie materiały może się narazić na problemy prawne, dlatego wszystkie materiały są dokładnie weryfikowane, co znacząco wydłuża sam proces publikacji. Problem łatwości kopiowania i zamieszczania w sieci materiałów dotyka redakcje również w inny sposób. Należy wspomnieć tutaj o zjawisku „pożyczania” materiałów redakcyjnych przez administratorów forów internetowych oraz innych portali. Ci, bez uzyskania potrzebnej zgody i licencji kopiują teksty, zdjęcia oraz filmy i zamieszczają je w całości na swoich stronach. Jest to spory i bardzo aktualny problem, z którym bardzo ciężko walczyć. Mimo, że stosunkowo łatwo znaleźć w Internecie, kto ukradł nasze zdjęcie, czy tekst, to mała liczba wydawców decyduje się na sprawy sądowe oraz nakładanie kar za złamanie licencji. Dodatkowo, bardzo mało redakcji i autorów monitoruje inne strony.

Jakub Markiewicz na demotywatorach

Ja na Demotywatorach

Problem „pożyczania” w sieci jest bardzo duży i dotyka każdego. W jednym z najbardziej popularnych serwisów w Polsce – demotywatory.pl znalazłem, nawet nie tyle swoje zdjęcie, co fotografię, na której byłem ja z nogą w gipsie. Ktoś korzystając z wyszukiwarki znalazł to zdjęcie na moim profilu w portalu społecznościowym i wykorzystał je do przygotowania nowego wpisu.  Najczęściej, gdy natrafimy na naszą pracę nielegalnie skopiowaną w innych serwisach wystarczy napisać e-maila do administratora z prośbą o podanie pod materiałem źródła, lub usunięcie danego wpisu.

Łatwość publikacji i anonimowość w sieci zniechęcają także samych dziennikarzy obywatelskich, którzy publikując swoje amatorskie materiały narażają się na lawinę krytycznych komentarzy. Skutecznie zniechęca ich to przed częstymi publikacjami. Sam regulamin portali i wolność słowa związuje redakcjom ręce i zmuszone są pozostawiać krytyczne, ale niewulgarne komentarze.


[1] Bigo Ł., Web 2.0 – ewolucja, rewolucja czy… anarchia?!, http://www.idg.pl/news/85027_2/Web.2.0.ewolucja.rewolucja.czy.anarchia.html, data dostępu: 25.05.2012

[2] Youtube, Bed Intruder, http://www.youtube.com/watch?v=mEAKsaQOCpQ

[3] The Internet Today, Antoine Dodson’s “Bed Intruder” Song Earns Him Enough to Leave the Projects, http://theinternettoday.net/news/antoine-dodsons-bed-intruder-song-earns-him-enough-to-leave-the-projects/

Przeczytaj także: