USIE T1 Pro – recenzja małej hulajnogi elektrycznej do miasta

Kategorie artykułu:

Opublikowany:

- Reklama - [adinserter block="1"]

Po testach dużych i bardzo mocnych hulajnóg elektrycznych łatwo zapomnieć, że nie każdy sprzęt musi być małą rakietą. Czasem największą zaletą nie jest brutalna moc, tylko to, że hulajnogę można szybko złożyć, wrzucić do auta, zabrać do parku albo wygodnie przechowywać w mieszkaniu.

USIE T1 Pro jest właśnie takim sprzętem. To nieduża, miejska hulajnoga elektryczna do krótkich przejazdów, dojazdów, zakupów czy weekendowego zwiedzania. Nie próbuje udawać terenówki i nie jest konstrukcją dla osób, które chcą bić rekordy prędkości. Ma być prosta, lekka, praktyczna i w miarę tania.

W tej recenzji sprawdzam, jak USIE T1 Pro wypada w codziennym użytkowaniu, jaki ma realny zasięg, jak radzi sobie w mieście i czy warto ją kupić, jeśli szukacie składanej hulajnogi elektrycznej do około 1000 zł.

Specyfikacja USIE T1 Pro i pierwsze wrażenia

USIE T1 Pro ma jeden silnik zamontowany z przodu. Jego moc maksymalna wynosi 350 W, a prędkość maksymalna to około 30 km/h. Bateria oparta jest na ogniwach 18650, ma 36 V i 10,4 Ah, a pełne ładowanie trwa około 4 godzin. Producent deklaruje zasięg nieco ponad 20 kilometrów, klasę odporności IP54 oraz maksymalne obciążenie do 120 kilogramów.

- Advertisement -

Hulajnoga waży nieco ponad 13 kilogramów, więc jest znacznie łatwiejsza do przenoszenia niż większe, mocniejsze konstrukcje. Można ją złożyć, schować do bagażnika albo przechowywać w mieszkaniu bez większego problemu. To jedna z jej największych zalet.

Wizualnie mamy czarną konstrukcję z jasnoczerwonymi akcentami. Czerwone są między innymi uszczelki przy przewodach i ranty na oponach. Koła mają 10 cali, opony są dość wąskie i antyprzebiciowe, a rama została wykonana z aluminium.

Z tyłu znajduje się mechaniczny hamulec tarczowy na linkę. Po odpuszczeniu manetki działa też wspomaganie hamowania silnikiem. Na papierze są również po dwa amortyzatory z przodu i z tyłu, ale traktowałbym je bardziej jako podstawową stabilizację niż prawdziwe zawieszenie terenowe. Na miejskie nierówności pomagają, ale po lesie ciężko będzie szaleć na T1 Pro.

Sprzęt przyjeżdża w kartonie wstępnie złożony i sam montaż nie sprawił mi problemu. Kierownica jest dość mała, a wyświetlacz zintegrowano z ramą. Pokazuje prędkość, jeden z trzech trybów jazdy – Eco, Drive lub Sport – światła, Bluetooth oraz poziom baterii w formie pięciu kresek.

Obsługa jest prosta. Jeden przycisk robi właściwie wszystko: pojedyncze naciśnięcie włącza hulajnogę, przytrzymanie ją wyłącza, szybkie kliknięcie zmienia tryby, a podwójne uruchamia światło. Wyświetlacz jest czytelny i specjalnie nie ma się tu do czego przyczepić.

- Advertisement -

Światła i aplikacja Tuya Smart

Tylne oświetlenie wypada bardzo dobrze. Po naciśnięciu hamulca włącza się mocne, migające światło, widoczne z daleka nawet w słoneczny dzień. To duży plus, bo w mieście widoczność jest bardzo ważna.

Przednie światło jest niestety dużo słabszym punktem. Jest, ale bardziej po to, żeby inni nas widzieli. Nie ma regulacji kąta świecenia i domyślnie świeci raczej do góry niż na drogę. Po ciemku nie liczyłbym na to, że realnie oświetli trasę. Do jazdy nocą dołożyłbym osobną lampkę.

Ciekawym dodatkiem jest kod QR przy wyświetlaczu. Pozwala sparować hulajnogę z aplikacją Tuya Smart. W aplikacji można zablokować sprzęt antykradzieżowo, zdalnie włączyć światło, zmienić tryb jazdy i, co najważniejsze, skonfigurować tryby Eco, Drive i Sport.

Domyślnie tryby różnią się maksymalną prędkością, ale można je dostosować do swoich potrzeb. Oczywiście nadal mówimy o silniku 350 W, więc cudów nie będzie, ale sama możliwość ustawienia parametrów jest bardzo przydatna.

Jak jeździ USIE T1 Pro?

Tutaj miałem największe zaskoczenie. Po testach dużo mocniejszych hulajnóg obawiałem się, że USIE T1 Pro będzie dla mnie po prostu nudna. Okazało się jednak, że jazda jest zaskakująco przyjemna.

Najbardziej podoba mi się to, że hulajnoga jest mała i poręczna. Można ją złożyć, wrzucić do auta i zabrać na drugi koniec miasta, do parku albo na krótki spacer. Nie trzeba planować logistyki ani walczyć z dużą wagą.

Kontroler jest dobrze zestrojony. Przyspieszenie jest przewidywalne, wręcz trochę ospałe, ale w tym przypadku to zaleta. Hulajnoga nie szarpie i daje poczucie kontroli. Rusza spokojnie, co przy lekkiej miejskiej konstrukcji jest po prostu wygodne.

Najlepiej jeździło mi się w zakresie 18-22 km/h. Na prostej da się rozpędzić do około 30 km/h, ale przy tej konstrukcji nie miałem potrzeby stale jechać maksymalnie. To wąska, lekka hulajnoga z mechanicznym hamulcem z tyłu, więc traktowałbym ją jako sprzęt do sprawnego przemieszczania się, a nie do ścigania.

Na równych nawierzchniach wypada najlepiej. Asfalt, kostka, ścieżki rowerowe i parkowe alejki to miejsca, w których USIE T1 Pro czuje się dobrze. Małe amortyzatory pomagają przy drobnych nierównościach, ale nie są stworzone do poważniejszego terenu.

Sprawdziliśmy ją też w lesie: korzenie, ubita ziemia, trochę piachu. Uczciwie mówiąc, wytrzymała więcej, niż się spodziewałem. Nic nie odpadło, silnik dawał radę, konstrukcja przetrwała. Przy nagłych wzniesieniach trzeba było jednak pomagać sobie nogą.

Podobnie przy wyjeździe z garażu podziemnego. Przy większym nachyleniu hulajnoga staje się trochę hybrydą: silnik pomaga, ale nogą też trzeba popracować. W tym miejscu czuć, że 350 W to po prostu 350 W. Do miasta wystarczy, ale nie ma tu dużego zapasu mocy.

Realny zasięg USIE T1 Pro

Producent podaje zasięg nieco ponad 20 kilometrów, a w niektórych opisach pojawia się nawet około 30 kilometrów. Ja podszedłbym do tego ostrożniej.

Jeśli hulajnogą jedzie osoba bliżej 100 kilogramów i porusza się ze średnią prędkością około 20 km/h, realnie liczyłbym na 15, maksymalnie 20 kilometrów. Do krótkich miejskich tras, zakupów, dojazdu do pracy albo rekreacyjnej rundki to wystarczy. Nie jest to jednak sprzęt na długie wyprawy.

W praktyce USIE T1 Pro najlepiej traktować jako hulajnogę do codziennych, krótkich przejazdów. Jej największym atutem nie jest ogromny zasięg, tylko lekkość, prostota i możliwość szybkiego złożenia.

Co mi się nie spodobało?

Największy minus to przednie światło. Świeci za wysoko i nie oświetla drogi tak, jak powinno. Do jazdy po zmroku warto dokupić osobną lampkę, bo fabryczne oświetlenie przednie pełni bardziej funkcję sygnalizacyjną niż praktyczną.

Druga rzecz to mocowania. Przy montażu kierownicy zakładamy ją z mostkiem na sztycę. W zestawie miałem cztery śruby: dwie krótsze i dwie dłuższe, przy czterech takich samych otworach. Mocniejsze dokręcanie zaczęło wyginać aluminium, co nie budzi najlepszego zaufania.

Do tego mocowanie sztycy przy widelcu koła kilkukrotnie poluzowało się od wibracji. Kierownica zaczynała mieć luz, a w pewnym momencie nie była już prosto względem koła. Musiałem ponownie ją regulować i dokręcać śruby.

To irytujące i warto kontrolować te elementy po pierwszych jazdach. Dobrym pomysłem może być też użycie specjalnego kleju do gwintów, jeśli producent lub serwis nie widzi przeciwwskazań.

Nie podoba mi się także tylny uchwyt do przenoszenia. To zwykły metalowy klips, który trudno złapać całą dłonią. Przy wadze ponad 13 kilogramów szybko czuć, jak wżyna się w palce. Naturalnie chciałoby się podnieść hulajnogę za tylny błotnik, ale jest plastikowy i można go uszkodzić. Producent dodatkowo ostrzega, żeby na nim nie stawać.

USIE T1 Pro – czy warto kupić?

USIE T1 Pro to podstawowa hulajnoga elektryczna do miasta. Nie jest demonem mocy, nie jest terenówką i nie jest sprzętem do długich tras. Ale jako lekka, składana hulajnoga do krótkich przejazdów ma sens.

Nada się na dojazdy do pracy, szybkie zakupy, parkowe alejki albo jako sprzęt, który można wrzucić do auta i zabrać ze sobą na weekend. Najlepiej czuje się na równych nawierzchniach i przy prędkościach około 20 km/h. Wtedy jest przewidywalna, wygodna i przyjemna.

Największe plusy to niska masa, składana konstrukcja, czytelny wyświetlacz, aplikacja z konfiguracją trybów, mocne tylne światło stop, stabilna podpórka i dobre prowadzenie na asfalcie. Największe minusy to słabe przednie oświetlenie, przeciętne mocowania, luzująca się kierownica, niewygodny uchwyt do przenoszenia i ograniczona moc na podjazdach.

Materiał powstał we współpracy z USIE.

FAQ

Czy USIE T1 Pro nadaje się do codziennej jazdy po mieście?

Tak, USIE T1 Pro najlepiej sprawdza się właśnie w mieście, na krótkich trasach, dojazdach, zakupach i rekreacyjnych przejazdach po równych nawierzchniach.

Jaki jest realny zasięg USIE T1 Pro?

W praktyce, przy użytkowniku ważącym bliżej 100 kilogramów i średniej prędkości około 20 km/h, można liczyć na około 15-20 kilometrów zasięgu. Wynik zależy od masy użytkownika, stylu jazdy, nawierzchni i nachylenia terenu.

Czy USIE T1 Pro nadaje się do jazdy po lesie?

Nie jest to hulajnoga terenowa. Poradzi sobie z lekkimi nierównościami, ubitą ziemią czy parkowymi alejkami, ale najlepiej czuje się na asfalcie, kostce i ścieżkach rowerowych.

Czy przednie światło w USIE T1 Pro wystarcza do jazdy nocą?

Przednie światło jest raczej słabe i świeci zbyt wysoko. Do jazdy po zmroku warto dokupić dodatkową lampkę, która realnie oświetli drogę.

Czy warto kupić USIE T1 Pro do 1000 zł?

Tak, jeśli szukacie lekkiej, składanej hulajnogi elektrycznej do krótkich miejskich przejazdów i akceptujecie kilka budżetowych kompromisów. Jeśli zależy wam na dużej mocy, długim zasięgu i jeździe po trudnym terenie, lepiej szukać mocniejszego modelu.

Kupon zniżkowy dla widzów
Zniżka:
-10 euro
Kod rabatowy:
JOTEM
Kup na oficjalnej stronie producenta:
USIE T10 pro
-reklama-

Podsumowanie

Jeśli szukacie hulajnogi do 1000 zł, która ma być prosta, miejska, składana i nie przeszkadza wam kilka budżetowych kompromisów, USIE T1 Pro może być ciekawą propozycją. Trzeba tylko pamiętać, że to nie jest mały pojazd do wszystkiego. To raczej sympatyczna miejska hulajnoga do krótkich dystansów, która najlepiej wypada wtedy, gdy nie oczekujemy od niej więcej, niż rozsądnie może dać.

Finałowy werdykt

Cena
8
Funkcjonalność
7
Łatwość obsługi
9
Jakość wykonania
7
Czy kupiłbym ponownie
9
-reklama-

Zobacz również:

Jakub Markiewicz
Jakub Markiewiczhttps://jotem.in
Prowadzę bloga jotem.in od 2013 roku. Prywatnie zajmuje się programowaniem, marketingiem i zarządzaniem mediami. Hobbistycznie lubię robić zdjęcia oraz kręcić filmy.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Więcej w tej kategorii

Komentarze

Najnowsze

Jeśli szukacie hulajnogi do 1000 zł, która ma być prosta, miejska, składana i nie przeszkadza wam kilka budżetowych kompromisów, USIE T1 Pro może być ciekawą propozycją. Trzeba tylko pamiętać, że to nie jest mały pojazd do wszystkiego. To raczej sympatyczna miejska hulajnoga do krótkich dystansów, która najlepiej wypada wtedy, gdy nie oczekujemy od niej więcej, niż rozsądnie może dać.USIE T1 Pro - recenzja małej hulajnogi elektrycznej do miasta