Od dłuższego czasu przymierzałem się do zakupu swojej pierwszej zmywarki. Wybór padł na urządzenie do zabudowy Bosch serii 4 SMV4EVX14E. Czy był to dobry zakup? Dowiesz się z tej recenzji.
Przygotowując się do zakupu własnej zmywarki, rozmawiałem z wieloma specjalistami i dość mocno przeszkoliłem się w zakresie funkcji, typowych problemów i tego, co dają zmywarki swoim użytkownikom. Na tej podstawie napisałem duży poradnik, który możecie przeczytać w tekście: Jaką zmywarkę wybrać, czym się kierować? Wybierając swoją zmywarkę, byłem ograniczony budżetem oraz nieco miejscem instalacji. W końcu urządzenie miało trafić do zabudowy w meblach kuchennych wykonanych prawie 30 lat temu. Szybko okazało się, że przewidując miejsce pod zmywarkę nikt nie pomyślał wtedy i łatwym dostępie do zasilania, czy przygotowania dopływu i odpływu wody.
Zmywarka BOSCH SMV4EVX14E – w praktyce
Podobają mi się duże, podświetlane krawędziowo przyciski sterujące. Są dobrze czytelne i bez problemu jesteśmy w stanie stwierdzić, który do czego służy. Jednak po włączeniu zmywarki, urządzenie musi się wyraźnie zastanowić przynajmniej przez 10-15 sekund, by były responsywne.
Poza dostępnymi programami zmywania, jak eco, auto, wyparzanie, superszybki, cichy, ulubiony, mamy też dodatkowe opcje kontroli: połowa załadunku, automatyczne otwieranie drzwiczek, łączność wifi, ultraszybki, opóźniony start, czy samooczyszczenie zmywarki. Aktualnie wybrany tryb pracy oznaczony jest migającym czerwonym podświetleniem. Po wciśnięciu przycisku start, kontroli przestają migać i palą się jednolitym światłem. Wystarczy zamknąć zmywarkę, by reszta zrobiła się sama. O pracy urządzenia informuje nas także świecąca w podłogę czerwona kropka z prawej strony urządzenia. Początkowo nie byłem do tego przekonany, ale to przydatna funkcja, bo czasem zmywarka jest zamknięta i nie wiadomo, czy właśnie jej ktoś nie włączył. Takie, nawet delikatne podświetlenie od razu nas informuje.

Klasycznie już na drzwiczkach urządzenia producent umieścił miejsce na nabłyszczacz i tabletkę do zmywarki. Tabletkę najlepiej jest włożył na całkowicie otwartych drzwiach (bo wypada) i następnie zamknąć zatrzaskującą się klapkę. Nabłyszczacz możemy wlać lub nie. Ja używam tabletek tzw. 5w1. Zawierają w sobie zarówno sól do zmiękczania wody, jak i nabłyszczacz. Urządzenie jednak informuje nas o braku soli, czy nabłyszczacza. Możemy jednak wyłączyć te komunikaty z poziomu menu.

Mówiąc o menu muszę przyznać, że jest ono takie sobie. Wyświetlacz nie jest duży, napisy za to są dość spore. Oznacza to, że większość opcji jest napisana symbolami lub skrótami. Bez trzymania w ręki instrukcji obsługi nie ma szans się w tym połapać. Na szczęście jest aplikacja HomeConnect, z której w łatwy i intuicyjny sposób możemy ustawić wszystkie opcje zmywarki. Do tego jest także np. licznik tabletek, czy powiadomienia push informujące o zakończonym zmywaniu. Aplikacja działa całkiem sprawnie, chociaż czasem ma problemy by połączyć się ze zmywarką.
Głośność zmywarki
Producent obiecuje maksymalny hałas pracującej zmywarki na poziomie nieprzekraczającym 44 decybele. W rzeczywistości, zmywarkę da się usłyszeć i z pewnością nie chciałbym jej nastawiać na noc, jeżeli miałbym pokój połączony z kuchnią. Przeszkadzałoby mi to w spaniu. Co prawda jest specjalna funkcja – Silence od demand, która wycisza zmywarkę. Działa to tylko jednak maksymalnie przez 30 minut. O wiele lepszym rozwiązaniem jest nastawić zmywarkę w trybie auto wieczorem, lub przed wyjściem do pracy. Tryb eco trwa ponad 5 godzin, więc jeżeli macie sypialnie z kuchnią typu studio – lepiej zmywać za dnia. Z kolei tryb automatyczny korzysta z sensorów, które dopasowują ustawienia zmywarki w zależności od ilości włożonych naczyń. Polubiłem ten tryb i praktycznie cały czas go używam. Trwa niespełna 3 godziny.
Jakość zmywania – czyli jak radzi sobie zmywarka z myciem naczyń
Testowałem pracę Boscha SMV4EVX14E w trybie auto, ekonomicznym, czy intensywnym na najwyższej możliwej temperaturze. Zmywarka radziła sobie całkiem nieźle z różnym rodzajem naczyń. Jednak miewa problemy z górną szufladą na sztućce. Praktycznie po każdym zmywaniu pozostawał jeden z kilkunastu widelców lub noży, który nie był do końca umyty. W ramach kolejnego testu – zabraliśmy zestaw wszystkich naczyń z naszego salonu fryzjerskiego – sztućce, szklanki, filiżanki. W salonie jest twarda woda, więc nawet w trakcie dokładnego mycia ręcznego, zostawały plamy z kamienia. Załadowaliśmy zmywarkę i nastawiliśmy program intensywny 70 stopni. Zmywarka wyczyściła część plam po kamieniu pozostawiając te większe na spodzie szklanek. Jednak zarówno naczynia, szklanki, jak i sztućce były znacznie bardziej czyste i błyszczące niż po zmywaniu ręcznym.
