Lokalizator notiOne (recenzja, test)

Lokalizator notiOne (recenzja, test)

notiOne to nieduże urządzenie, które możemy przyczepić do ważnych dla nas rzeczy i nie tylko. W ten sposób łatwiej odnaleźć nam będzie zgubę czy sprawdzić, gdzie aktualnie się znajduje. Przeczytaj recenzję tego urządzenia.

Często zdarza mi się odłożyć coś w specjalne miejsce, by w razie potrzeby pamiętać, gdzie zostawiłem dany przedmiot. Szybko okazuje się jednak, że takich skrytek i rzeczy jest tak dużo, że później nigdy nie pamiętam, gdzie znajdę to, co aktualnie potrzebuję. Po przeprowadzce szukając różnych narzędzi czy kluczy uznałem, że szybciej będzie kupić nowe niż tracić czas na poszukiwania. Brzmi znajomo?

Mamy coraz więcej na głowie więc nie przykładamy swojej uwagi do drobnych przedmiotów znajdujących się w domu. Z drugiej strony, mamy ich tak dużo, że po prostu nie chce nam się wszystkiego pilnować. Dlatego z dużą ciekawością podszedłem do propozycji testów najnowszego lokalizatora o nazwie notiOne.

Czym jest lokalizator notiOne?

To nieduże urządzenie, nieco większe od 5 złotówki, które możemy przyczepić do kluczy, roweru, obroży zwierzaka czy dać np. naszemu dziecku. Możemy kupić brelok, zawieszkę bądź bransoletkę. Dostępne są 3 kolory. W moim przypadku, do testów dostałem brelok. Warto zwrócić uwagę, że notiOne nie jest lokalizatorem GPS, co znacząco skróciłoby żywotność baterii. Urządzenie wykorzystuje technologię Bluetooth by łączyć się ze smartfonami w pobliżu, które mają zainstalowaną aplikację notiOne lub jedną z aplikacji współpracujących z systemem. Zapytałem firmę o ich nazwy. Otrzymałem odpowiedź, że są to polskie aplikacje, jednak ze względu na umowę między notiOne a ich twórcami, nazwy nie są jawne. Osobiście wolałbym wiedzieć, która aplikacja na moim telefonie jest tak miła i dzieli się informacjami, jakby nie patrzeć, o mojej pozycji bez mojej wiedzy. Z danych producenta wynika, że aktualnie z systemem współpracuje już blisko milion telefonów w Polsce. Domyślam się jednak, o jaką popularną polską aplikację chodzi ponieważ wielokrotnie czytałem o tym, że sama wybudza BT i skanuje otoczenie. 

Jak działa notiOne?

Po przymocowaniu urządzenia do kluczy, portfela, plecaka, roweru czy obroży, notiOne wysyła ciągły sygnał nadawczy. Wbudowana bateria ma wystarczyć nawet na rok ciągłej pracy. Następnie sygnał odbierany jest w sposób automatyczny przez pobliskie smartfony, na których zainstalowano wspomniane przeze mnie wcześniej aplikacje. Dzięki takiemu rozwiązaniu, miejsce, w którym znajduje się aktualnie nadajnik, wyświetlane jest w aplikacji na naszym smartfonie.

Testujemy notiOne

Na potrzeby recenzji przygotowaliśmy kilka testów dla lokalizatora. Test pierwszy polegał na podrzuceniu żonie lokalizatora do torebki. Przez ponad tydzień sprawdzałem w aplikacji trasę przejazdu do jej pracy oraz jak długo w niej przebywa. Na koniec tego testu umówiliśmy się przy jednej z dłuższych ulic w Lublinie i moim zadaniem było jej odnalezienie. Przy drugim teście pomogły dwa koty. Mieszkamy w domku jednorodzinnym i koty lubią spacerować sobie po okolicy. Zawsze byliśmy ciekawi, jak daleko wędrują stąd pomysł na wykorzystanie lokalizatora.

Trzeci test wyniknął dość przypadkiem. Żona sprzątając mieszkanie schowała przypadkiem notiOne. Okazało się to świetną okazją, aby sprawdzić urządzenie również na krótkim dystansie, podobnie jak na materiale filmowym od producenta.

W trakcie pierwszej próby okazało się, że urządzenie czterokrotnie zgłosiło swoją lokalizację – zaraz po opuszczeniu domu, na przystanku, losowo w autobusie (trasa codziennie ta sama, zazwyczaj mniej więcej w połowie drogi) oraz oczywiście w pracy. Jednocześnie pokazało, jak długo tracker znajduje w tym samym miejscu. Ciekawostką był fakt, że mogłem zobaczyć nawet, kiedy żona wyszła z pracy do pobliskiego sklepu by kupić coś do przekąszenia. W tej roli notiOne sprawdziło się całkiem nieźle mimo, że producent uprzedził mnie, że w Lublinie nie ma jeszcze tak wielu urządzeń wspierających system.

W trakcie drugiej próby, żona miała wysiąść na dowolnym przystanku w trakcie powrotu z pracy. Aby ułatwić sobie nieco życie, miał być to jeden z trzech ostatnich przystanków znajdujących się przy jednej ale długiej i ruchliwej ulicy. Śledzenie rozpocząłem od momentu, gdy moja żona opuściła miejsce pracy (6 km ode mnie). NotiOne odświeżył się tylko raz w trakcie jazdy autobusem. Okazało się, że nie był to dobry dzień dla urządzenia. Szybciej znalazłem żonę spacerując po okolicy, a tracker zaktualizował się dopiero, gdy podszedłem do żony.

Należy zaznaczyć, że na potrzeby testów, w jej telefonie wyłączyliśmy wymianę danych, synchronizację, BT i GPS. Po zmianie ustawień, częstotliwość aktualizacji znacząco się polepszyła. Podobnie jak zmiana miejsca testowego na centrum Lublina, gdzie kręci się od groma ludzi i turystów.

 

Kolejna próba to zatrudnienie kotów. Specjalnie nie trzeba było ich namawiać do spacerów po okolicy, co wręcz uwielbiają. NotiOne nie jest duże. Jest za to lekkie, co znacząco ułatwia przyczepienie trackera do obroży i nie przeszkadza zwierzakowi. W tym przypadku okazało się, że kociaki preferują wędrówkę po pobliskich zaroślach, z dala od ludzi i technologii więc na lokalizatorze zbyt wiele nie mogłem zobaczyć.

Ostatni test przeprowadziłem w piętrowym domku jednorodzinnym. Gdzieś, pomiędzy piwnicą, parterem a piętrem znajdował się lokalizator notiOne. Moim zadaniem było odnaleźć go przy pomocy aplikacji. Tutaj warto wspomnieć, że możemy ustawić funkcję zbliżeniową. Jeżeli oddalimy się lub lokalizator oddali za bardzo od nas, telefon zacznie wydawać głośny dźwięk. Poszukiwanie rzeczy we wnętrzu przypomina zabawę w „ciepło-zimno”. W razie czego, możemy również zaświecić nadajnikiem. Trzymając przed sobą telefon, zacząłem obracać się dookoła spoglądając, kiedy smartfon pokaże właściwy kierunek. W ten sposób doprowadził mnie do jednej z szuflad na parterze. Ku mojemu zaskoczeniu, natychmiast znalazłem w domu urządzenie.

Reasumując. NotiOne to sprytne, nieduże i lekkie urządzenie, które chociaż nie ma wbudowanego modułu GPS, to jest w stanie odnaleźć się na drugim końcu Polski. Dzięki intuicyjnej aplikacji możemy bez problemu ustawić wszystkie niezbędne elementy. Jest to ciekawy wybór dla osób, które chciałyby wiedzieć, gdzie znajduje się rzecz lub osoba dla nich ważna. Należy mieć jednak świadomość, że sprawdzi się najlepiej w miastach. 

8.2
Ocena ogólna

The Good

  • Niewielki rozmiar
  • Nieduża waga
  • Różne wersje: opaska, wisiorek
  • Długi czas pracy baterii
  • Intuicyjna aplikacja

The Bad

  • Nie zawsze szybko aktualizuje pozycję
  • Aktualizacja uzależniona od innych, zewnętrznych urządzeń

Przeczytaj także: