Narzędzia w pracy dziennikarza – Facebook, RSS, heatmap

0
17
Mark Zuckerberg, CEO Facebook
fot. Robert Scoble - CC BY 2.0

To już trzeci wpis odnośnie narzędzi w pracy współczesnego dziennikarza. Dziś nieco więcej o Facebook, kanałach RSS oraz narzędzia Gemius Heat Map.

Facebook i strony dla fanów

Na jednym z największych na świecie portali społecznościowych Facebook możemy założyć nie tylko swoje prywatne konto, ale także dzięki niemu, zarządzać niezliczoną liczbą profili firmowych, wydarzeń, akcji społecznościowych itp. Daje to ogromne możliwości dla wszystkich redakcji i nie tylko. Niemal każda licząca się firma, aspirująca do miana przyjaznej w sieci, posiada swój specjalny profil właśnie w tym serwisie. Nie bez powodu, bowiem, według danych serwisu SocialBakers.com, w portalu Facebook zarejestrowało się już ponad 8 milionów Polaków, a liczba ta ciągle rośnie. Od stycznia 2012 do końca kwietnia swoje konta założyło prawie milion osób. Jest to ogromna grupa docelowa, do której możemy dotrzeć i stara się to wykorzystać bardzo wiele firm budując swoje strony.

Na dużej liczbie witryn możemy znaleźć przyciski służące integracji portali z Facebookiem, jak „polub” dany artykuł, wpis, zdjęcie, czy udostępnij je na swoim profilu. Bardzo znana jest tabela wyświetlająca miniaturki zdjęć wszystkich osób, które zadeklarowały, że lubią daną firmę, markę, czy produkt. Nie bez powodu wyświetla ona w pierwszej kolejności naszych znajomych licząc, że skusimy się i my. Jeżeli tak się stanie, nasi znajomi również to zobaczą.



Przynależność do różnych grup, oraz stron ulubionych zespołów, aktorów, filmów, gazet daje nam przede wszystkim bardzo szybki dostęp do najnowszych informacji, konkursów, ekskluzywnych szczegółów i gadżetów, na które nie trafilibyśmy w żadnej inny sposób. Na Facebooku obowiązuje zasada rozmowy jak równy z równym. Strona mówi o sobie zawsze w liczbie mnogiej, a o fanie per ty (np. Bardzo spodobało nam się Twoje zdjęcie Łukasz). Pozwala to na wygodną dwustronną komunikację z przedstawicielem drugiej strony i jeszcze większym przywiązaniu osoby do podmiotu, który reprezentujemy.

Umiejętne prowadzenie strony ma wielkie znaczenie marketingowe i PR. W przypadku portali internetowych gazet, duża liczba fanów przekłada się na dużą liczbę odwiedzin portalu i znaczące zwiększenie statystyk. Duża część redakcji nie ogranicza się do prowadzenia tylko jednego, oficjalnego profilu swojego tytułu. Ja sam zarządzam kilkunastoma lokalnymi stronami, które mają łącznie ponad 30 tys. fanów. Oczywiście, wszystkie profile służą do promowania własnych materiałów i akcji związanych z ich tematyką.

Facebook
fot. Niall Kennedy, CC BY-NC 2.0

Warto również wspomnieć o najpopularniejszych obecnie stronach marek, firm i mediów. W kategorii media zdecydowanie prowadzi serwis Demotywatory.pl, który może pochwalić się ponad 1 mln. 300 tysięcy aktywnych fanów. Na drugim miejscu jest radio „Eska” z wynikiem 630 tys. fanów. Trzeci jest Filmweb.pl z 522 tysiącami fanów.  Należy zaznaczyć, że są to profile prowadzone w sposób aktywny, tzn. administratorzy rozmawiają z użytkownikami, prowadzą konkursy, zbudowali odpowiednią atmosferę, która po pierwsze – przyciągnęła osoby używające Facebooka, a po drugie – skierowała je na swoje strony.



Specjalny profil marki, czy strony może założyć każdy. Należy jednak zwrócić dużą uwagę na sposób, w jaki prowadzi się taki profil. Nie może być traktowany przez osobę zarządzającą jak blog, na którym dodaje się wszystko, co przyjdzie do głowy, nie dbając specjalnie o składnię i jakość samego komunikatu. Gdy na konkretnej stronie zgromadzi się wielu fanów, nasze błędy będą przez nich punktowane i zrobią wszystko, aby zarzucić nam niekompetencję. Bardzo dużo administratorów daje się sprowokować i pogrąża w czarnym PR swoją markę.

Jednym z wielu przykładów nieprzemyślanego działania jest konflikt pomiędzy popularną (jeszcze bardziej dzięki tej aferce) modową blogerką Elizą Wydrych z Lublina, a firmą Schaffashoes.pl. Eliza otrzymywała od firmy różne produkty związane z tematyką jej bloga – drogie walizki, buty, ubrania. W zamian miała publikować na swoim blogu zdjęcia właśnie z tymi przedmiotami, dodatkowo pisząc recenzję na ich temat. 23 maja 2012 firma Schaffashoes na swoim profilu na Facebook poinformowała o nawiązaniu współpracy z nową blogerką.



W jednym z komentarzy odezwała się Eliza Wydrych, która postanowiła na forum publicznym zapytać administratora o sprawę jej zaległego wynagrodzenia. W odpowiedzi otrzymała komentarz, w którym prowadzący profil publicznie wyliczył liczbę rzeczy i ich wartość, jakie dostała od firmy, z czego, jak zaznaczył, powinna być zadowolona.

Eliza Wydrych napisała powołując się na poprzednie ustalenia z przedstawicielką firmy:

„Tu nie chodzi o wymienianie, ile od was dostałam i o licytowanie się. W ogóle słowo “dostałam” jest złe, bo to była współpraca na zasadzie barteru, a te rzeczy były zapłatą za wykonaną pracę. Może inne blogerki godzą się na wyzysk, ja nie. Ta sytuacja jest śmieszna, zwłaszcza, że Jagna [imię osoby odpowiedzialnej za kontakt firmy z blogerką / przyp. autora] zgodziła się na nowe ustalenia i miałam już tylko czekać na kuriera.”[1]

Słynny blog poświęcony nowinkom technicznym i socialmedia – Antyweb.pl dotarł do treści e-maila, którego po całej sytuacji na Facebook otrzymała Eliza Wydrych. To, co napisała firma do bloggerki wstrząsnęło opinią publiczną.  W liście czytamy:

„ Szanowna Pani, w związku z oszczerczymi komentarzami publikowanymi przez Panią na profilu firmy Schaffashoues na portalu społecznościowym Facebook informujemy, że powyższa sprawa została przekazana prawnikowi naszej firmy. Jednocześnie informujemy, że Pani blog został przedstawiony właściwemu dla Pani miejsca zamieszkania Urzędowi Skarbowemu w celu ustalenia wysokości osiągniętych korzyści majątkowych podlegających opodatkowaniu. Jednocześnie informujemy, że w przygotowaniu są dokumenty potwierdzające przekazanie Pani dóbr majątkowych i pismo do wyżej wymienionego organu podatkowych, w którym zamieszcza się prośbę o zweryfikowanie wysokości zadeklarowanego przez Panią dochodu w rozliczeniu za rok 2011. Z poważaniem, Petersen Polska.”[2]

Sposób, w jaki firma próbowała rozwiązać problem publicznej debaty z blogerką wywołał oburzenie i lawinę krytycznych komentarzy na profilu firmy na Facebook. Internauci zgodnie twierdzą, że nieistotny jest już powód konfliktu, a sam sposób walki z nim i to w dosłownym znaczeniu. Sylwia Anna Makulska komentuje: „Sklepik zastosował cios poniżej pasa. Najlepszą obroną jest atak? Na pewno nie w przypadku, gdy chodzi o reputację. Dno i żenada. Nigdy w życiu nie skorzystam z Waszych usług i będę serdecznie odradzać znajomym. A osoba odpowiedzialna za tę sytuację powinna powoli pisać wypowiedzenie.[3] Oscar Novak napisał wprost: „Minus 1000 do reputacji sklepu. Nie znałem wcześniej, ale nie sądzę, by bez zmiany nazwy (a przede wszystkim osób zarządzających PR-em, w szczególności FB) udało się mu podźwignąć po czymś takim. Małostkowość, rzucanie słów typu “wyłudzenie” pod adresem blgoerki, oświadczenie dotyczące wewnętrznej umowy (jeśli jakakolwiek faktycznie była) wyciągane na forum…[4]

 Kanały RSS

Niemal każdy większy serwis internetowy umożliwia swoim czytelnikom korzystanie z kanałów typu RSS. Jak definiuje Wikipedia: “RSS (Really Simple Syndication) służy do publikacji często zmieniających się treści jak wpisy blogów, wiadomości”. Dzięki temu osoba wyposażona w specjalny czytnik (najczęściej nakładka na przeglądarkę internetową) ma pod ręką zawsze bieżące informacje z ulubionych stron w momencie, kiedy się tam pojawiają.

RSS
fot. Jack Amick / CCBY NC

Nie są to jednak pełne materiały, a tylko tytuł, krótki opis i zdjęcie. Aby przeczytać całość, należy nacisnąć w wiadomość i automatycznie zostaje się przekierowanym do źródła takiej wiadomości. Jest to świetny sposób dla dziennikarzy do śledzenia wielu stron (np. konkurencyjnych gazet, tematycznych portali) w jednym miejscu, dzięki czemu o każdej zmianie zostaniemy natychmiast poinformowani. Wyszukiwarka Google, za sprawą projektu iGoogle umożliwia ustawienie różnych gadżetów, także czytników RSS na zindywidualizowaną dla internauty, pierwszą stronę wyszukiwarki. W ten sposób można mieć wszystkie ulubione tytuły pod ręką, bez konieczności przeglądania wielu stron na raz.

 GemiusHeatMap

GemiusHeatMap to specjalnie zaprojektowane narzędzie – nakładka, która nanosi na poszczególną stronę kolorowy filtr wyświetlający akcje internautów. Pokazuje m.in., w które miejsca na konkretnej stronie klikają, ich częstotliwość oraz które elementy przyciągają ich największą uwagę. Pozwala to sprawdzić, czy dobraliśmy dobre zdjęcie, lub tytuł, który zachęca do naciśnięcia przycisku myszy i przeczytanie artykułu.

Serwis Gemius reklamuje swój produkt hasłem „Dowiedz się, w którym miejscu na Twojej witrynie jest naprawdę gorąco…”[5] Dzięki nakładce możemy w bardzo szybki sposób sprawdzić popularność poszczególnych tekstów na stronie, stale nadzorować i modyfikować materiały pomijane przez czytelników, a także niemal natychmiastowo pokazuje, jaki wpływ ma sposób prezentacji odsyłacza na naszej stronie (jaki wpływ ma kolor, pogrubienie, umiejscowienie, dodanie fotografii na chęć naciśnięcia go przez czytelnika.



[1]Komentarz Wydrych E. opublikowany na stronie https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10150983846676133&set=a.419431711132.218990.385116541132&type=1&theater

[3] Makulska S., komentarz opublikowany na profilu firmy Schaffashoes na Facebook,

https://www.facebook.com/schaffashoes

[4] Novak O., komentarz opublikowany na profilu firmy Schaffashoes na Facebook,

https://www.facebook.com/schaffashoes

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o