Narzędzia w pracy współczesnego dziennikarza: Telefon, kamera, statystyki

Narzędzia w pracy współczesnego dziennikarza: Telefon, kamera, statystyki

Jak wspomniałem w poprzednich wpisach, dziennikarz zatrudniony we współczesnej redakcji musi być bardzo dobrym fachowcem o dość obszernej wiedzy. Nie liczy się tutaj doświadczenie w zawodzie, a przede wszystkim znajomość i obycie w technologii. Często zdarza się, że nowozatrudnione osoby dysponują o wiele większą wiedzą w dziedzinie Internetu, różnych sztuczek związanych z nim, niż większość osób w redakcji. Wydawcy i redaktorzy naczelni początkowo nieufnie podchodzili do takich pracowników, ponieważ nie do końca rozumieli na czym polega ich praca. Na początku zmian w redakcjach, większą wagę właściciele mediów zaczęli pokładać w redaktorach online. Ci z kolegi postrzegani byli przez kolegów jako osoby nic nie robiące, które cały dzień siedzą i „bawią się” na portalach społecznościowych zamiast pracować. Gdy pojawiały się pierwsze sukcesy witryn, jak nagrody, czy wysoka liczba czytelników, redaktorzy naczelni zainteresowali się pracą popularnie zwanych „onlajnowców”. Stało się to głównie przez cykliczne audyty i spotkania najważniejszych osób z poszczególnych redakcji na sympozjach. Szefowie, aby móc się chwalić, musieli zrozumieć czym i dlaczego mogli. Wtedy rola redaktorów online i community managerów diametralnie wzrosła.  W tym wpisie opiszę pierwsze trzy narzędzia. W kolejnych wpisach dodam kolejne.

Telefon komórkowy dla dziennikarza

Jednym z najważniejszych, niemal obowiązkowych przedmiotów na wyposażeniu dziennikarzy jest telefon komórkowy. Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny. Profesjonalny aparat fotograficzny czy kamera z mikrofonem zajmują dużo miejsca, a telefon mamy prawie zawsze przy sobie. Jeżeli natrafimy na nagłe wydarzenie, nie musimy jechać po sprzęt, a w szybki sposób możemy utrwalić to, co się dzieje dookoła. Nie może być to jednak zwykły, tradycyjny telefon. Od kilku lat redakcje korzystają ze sprzętu różnych marek z dobrym aparatem fotograficznym, oraz funkcją kręcenia filmów. Zdarzają się sytuacje, że zdjęcia zrobione telefonem trafiają do gazety, a filmy, prawie zawsze publikowane są na portalach. Profesjonalni fotoreporterzy również coraz chętniej korzystają z tego typu sprzętu w swojej pracy. Co prawda nie zamienili drogich aparatów na telefony, ale jadąc na dane wydarzenie, pierwszą rzeczą jaką robią, to zrobienie i przesłanie zdjęcia do redakcji, aby ta mogła szybko je opublikować na swojej stronie. Grupa Media Regionalne w połowie 2009 roku zaprojektowała i oddała do użytku wszystkim swoim redakcjom specjalną aplikację o nazwie Mobilny Dziennikarz Obywatelski.

Narzędzia dziennikarzy - telefon komórkowy

fot. sxc.hu

MoDO pozwala na stworzenie newsa przy użyciu telefonu komórkowego.  Aplikacja początkowo miała służyć dziennikarzom obywatelskim skupionych wokół portali MM Moje Miasto. Okazało się jednak, że nowa technologia współpracowała najlepiej tylko z najdroższymi wówczas modelami telefonów, których nie miały nawet redakcje. Z czasem, gdy na rynku pojawiały się coraz tańsze i lepsze telefony komórkowe, projekt MoDO stał się popularny, ale wśród dziennikarzy i fotoreporterów. Po zainstalowaniu w urządzeniu aplikacji można w szybki sposób dołączyć jedną lub kilka fotografii, nagranie wideo, a nawet dźwięk i napisać odpowiedni komentarz, lub cały tekst. Po naciśnięciu kilku klawiszy nasz materiał trafia na specjalną stronę, do której dostęp mają lokalne redakcje, a one same otrzymują powiadomienie na elektroniczną pocztę. Jest to bardzo wygodny, a przede wszystkim bardzo szybki sposób na publikację newsa przed konkurencją.

Dziennikarze korzystają z firmowych serwerów i nie płacą nic za transmisję danych. Czytelnicy są już obciążani kosztami przez operatora, chyba, że skorzystają z sieci Wi-Fi. Kolejne wersje programu dostępne są już na smartfony i tablety.  Oprócz swojej podstawowej funkcji, umożliwiają przeglądanie aktualności na stronie internetowej, oraz pozwalają wysłać materiał jako MMS, lub wiadomość e-mail. Są o wiele bardziej zaawansowane niż pierwowzór jakim było MoDO.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że technologia telefonów komórkowych rozwija się bardzo szybko. Jeszcze kilka lat temu, aby zrobić zdjęcie w fatalnej na obecne czasy jakości, należało dołączyć dodatkowy sprzęt. Dziś do dyspozycji redakcji są już smartfony, z których chętnie korzysta coraz więcej osób. Dzięki ogólnodostępnym aplikacjom, które mogą tworzyć także użytkownicy, można w szybki sposób nagrać film w jakości full HD, zrobić zdjęcie niewiele gorsze od tego z aparatu, a także oznaczyć miejsce fotografii na mapie, czy nawet nagrać i edytować dźwięk, lub pisać bloga. Narzędzia wielu profesji ma już teraz niemal każda osoba i to we własnej kieszeni.

Amatorska kamera dla dziennikarza

Kolejnym przedmiotem, który można znaleźć we współczesnej redakcji jest kamera, a raczej kilka kamer. Do tego dochodzi dodatkowy sprzęt, jak mikrofony, specjalna kostka zakładana na mikrofon z logiem redakcji, statywy, oraz programy służące do obróbki nagranego materiału. Najczęściej jednak sprzęt jest bardzo amatorski, wyposażony w podstawowe funkcje i o słabej jakości. Redakcja „Dziennika Wschodniego” dysponuje  nowoczesną kamerą HD i dobrej klasy mikrofonem.  Do zapisu filmu redakcja „Radia Lublin” używa aparatu cyfrowego. Na danym wydarzeniu reporter robi zdjęcia, oraz krótki film, który następnie bez montowania trafia na stronę „Radia Lublin”. „Gazeta Wyborcza Lublin” nie posiada kamery, do nagrań używa telefonów komórkowych i prywatnych lustrzanek cyfrowych z funkcją filmowania. Z kolei „Kurier Lubelski” w 2010 roku zainwestował w sprzęt. Redakcja zakupiła profesjonalną kamerę cyfrową, wysokiej jakości mikrofon oraz statywy. Ja sam używam do kręcenia materiałów lustrzanki cyfrowej.

fot. sxc.hu

fot. sxc.hu

Najczęściej aby odciążyć serwery redakcji, filmy wgrywane są na zewnętrzne serwisy jak YouTube. Redakcje, które mają własne player-y muszą mocno kompresować nagrania, co znacznie pogarsza ich jakość. Jak wynika z raportu „Audio i wideo w sieci 2011” przygotowanego dla Onetu przez Gemius, to właśnie jakość obrazu i dźwięku, funkcjonalność oraz wygoda strony jest dla internautów najważniejsza. Tak uważa ponad połowa badanych. Z kolei do najmniej ważnych cech należą konkursy, możliwość oceniania i komentowania oglądanych filmów, oraz inne elementy, które wymagają od widza interakcji[1].

Warto również wspomnieć o tym, że większość osób, które „produkują” filmy w redakcjach, są to dziennikarze, lub redaktorzy online, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z taką technologią. Same szkolenia i nauka polega na tym, że redakcja dostaje sprzęt, a następnie cele, w których zapisana jest m.in. liczba filmów do nakręcenia i taki dziennikarz musi nauczyć się wszystkiego sam. Od posługiwania się językiem filmu, przez sposób kręcenia, kompozycji ujęć, montażu, czy post produkcji. Na szkolenia brakuje czasu i pieniędzy. Dlatego bardzo rzadko w portalach lokalnych gazet możemy usłyszeć głos reportera w off-ie (dźwięk zza kadru) znany niemal z każdych wiadomości telewizyjnych. W województwie lubelskim, spośród ponad kilkuset filmów zamieszczonych w sieci przez wszystkie redakcje gazet, tylko w kilku odezwał się do nas reporter. Stand-upy znane z telewizji to również rzadkość.

Narzędzia dla webmasterów Google dla dziennikarzy

Wszyscy twórcy stron internetowych dokładają wszelkich starań, aby ich witryny znajdowały się jak najwyżej w rankingu tej najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki. Dzieje się tak, ponieważ internauci poszukując konkretnej informacji, skupiają się na pierwszych dziesięciu wynikach, które pojawiły im się po wpisaniu konkretnego hasła. Jeżeli chcemy znaleźć informacje na interesujący nas temat i odpowiednio nie sprecyzujemy wpisywanego hasła, to wyświetlą nam się miliony stron, na których kiedykolwiek użyto danego wyrazu. Sztuką webmasterów i specjalistów do spraw pozycjonowania witryn jest to, aby przewidzieć sposób myślenia internautów i zoptymalizować daną witrynę tak, aby Google uznało ją za wartością.

W ten sposób będzie premiowało konkretną stronę przed miliardami innych. Im wyżej nasza strona znajdzie się pod danym hasłem w rankingu, tym więcej internautów na nią przejdzie i dopisze się do statystyk strony. Jest o co walczyć, bo jak wynika z raportu serwisu Technorati, tylko w maju 2011 z Google skorzystało miliard osób. Dlatego też całe witryny, artykuły, zdjęcia są budowane i tworzone poniekąd nie dla czytelników, a dla wyszukiwarki, dlatego tak bardzo różnią się np. tytuły w gazetach od tych zamieszczanych w portalach. Google przygotowało kilka narzędzi, które dobrze wykorzystane mogą stać się bardzo pomocne w pracy współczesnych redakcji.

W kolejnym wpisie przybliżę Wam takie narzędzia jak GemiusHeatMap, kanały RSS, Facebook, Google keywordtool czy Google Analytics. Polub bloga na Facebook, aby nie uciekł Ci żaden materiał!

 


[1] Audio i wideo w sieci 2011, http://www.gemius.pl/pl/raporty/2011-03/01, data dostępu 06.05.2012

Przeczytaj także: