Social media: Jak współczesny dziennikarz zdobywa informacje

Social media: Jak współczesny dziennikarz zdobywa informacje

Social Media. Według danych zebranych przez witrynę internetworldstats.com, z końcem 2011 roku, w Polsce do Internetu podłączonych było 23 miliony 852 tysiące 486 osób. Stanowi to blisko 62 procent wszystkich osób mieszkających w naszym kraju. Na portalu Facebook do końca marca 2012 roku zarejestrowało się już ponad 8 milionów Polaków. Portale i strony skupiające wokół siebie społeczności są znakomitą kopalnią tematów dla współczesnego dziennikarza. W większości przypadków owe materiały na artykuły są łatwe do znalezienia dla dobrych obserwatorów. Warto jednak poświęcić swój czas na głębsze dotarcie do danej grupy, a gdy ta nam zaufa, otrzymamy stałe źródło ciekawych i przede wszystkim – ekskluzywnych tematów.

Zanim współczesny dziennikarz zacznie czerpać z web 2.0, musi dobrze się przygotować. Jeżeli raz narazi się członkom danej grupy, wrócić w jej łaski będzie już praktycznie niemożliwe. Rejestrując się na forach internetowych, czy na największych i najpopularniejszych witrynach jak „Wykop”, „Mistrzowie”, „Kwejk”, „Demotywatory”, „Youtube”, czy „Blip” dołączamy do istniejącej już społeczności, dla której jesteśmy zupełnie obcy. Na jej przychylność musimy sobie zapracować ciężką pracą.

Wybrane serwisy społecznościowe z podziałem na kategorie fot. fredcavazza / CC BY 2.0

Wybrane serwisy społecznościowe z podziałem na kategorie
fot. fredcavazza / CC BY 2.0

Warto zacząć od zapoznania się z tematyką poruszaną na danej stronie. Jeżeli Internauci zobaczą, że potrafimy dostosować się i przestrzegać netykiety (specjalnych zasad) obowiązującej w danej społeczności, chętniej nawiążą z nami kontakt. Chciałbym zwrócić uwagę na ciekawe zjawisko – regionalizację społeczności. Polega to na tym, że ludzie nie przywiązują się na wyłączność do jednego, największego portalu społecznościowego, ale starają się dotrzeć do witryn, które w maksymalny sposób spełniają ich potrzeby i oferują towarzystwo osób podobnych sobie. W ten sposób nowe, mniejsze witryny mają szansę przebić się w sieci i przyciągnąć do siebie ludzi. Jako przykład może tutaj posłużyć ogólnopolskie forum miłośników samochodu marki Honda, które przekształciło się w stowarzyszenie o nazwie Honda Klub Polska. Forum skupia w swoich ramach wszystkich fanów i właścicieli przeróżnych modeli tego producenta – od samochodów po motocykle.

Mimo tak dużego miejsca, w którym użytkownicy mogą dyskutować między sobą, to okazało się niewystarczające. Powstały kolejne fora i stowarzyszenia, które traktowały wyłącznie o konkretnych modelach hondy. Najpopularniejsza witryna należy do Stowarzyszenia Civic Klub Polska, które traktuje tylko o jednym modelu producenta. Aktualnie serwis posiada ponad 23 tysiące zarejestrowanych osób, z czego blisko 7 tysięcy regularnie pisze na forum. Może się wydawać, że takie rozdrobnienie jest dobre, bowiem pozwala w lepszym stopniu spełniać oczekiwania internautów, którzy poszukują w sieci konkretnych informacji i w ten sposób mogą je znaleźć i to o wiele szybciej. Okazało się, że taki podział również nie wystarczył i w poszczególnych województwach powstały lokalne serwisy i kluby miłośników tych aut. Forum klubu Honda Team Lublin posiada blisko 2 tysiące użytkowników, którzy organizują cykliczne spotkania w Lublinie i regionie. Z kolei lubelski klub podzielił się jeszcze na lokalny w Chełmie, Zamościu i Puławach.

Wielkie koło social media  fot. Ethority / CC BY 2.0 Ethority

Wielkie koło social media
fot. Ethority / CC BY 2.0 Ethority

Ludzie lubią czytać o ich najbliższej okolicy i wydarzeniach, lubią także kontaktować się z osobami o podobnych zainteresowaniach. Bardzo się cieszą, jeżeli ktoś zwraca uwagę na ich lokalne problemy, które inni bagatelizują. W tym miejscu wchodzi współczesny dziennikarz, który już nie musi być w wielu miejscach na raz, aby zbierać informacje. Wykorzystując opisane wyżej zjawisko, może w łatwy sposób dotrzeć do przedstawicieli lokalnych społeczności, a i nie trzeba ich daleko szukać. Niemal każda grupa społeczna, klub miłośników danej rzeczy, a nawet mieszkańcy danego osiedla są obecni w Internecie i posiadają własne strony. To właśnie na ich łamach bardzo często piszą o swoich bolączkach, zapowiadają wydarzenia, poruszają tematy aktualnych problemów, a nawet sami starają się je rozwiązać dokumentując wszystko, co dzieje się dookoła.

Dziennikarz w social media

Wiele osób, także dziennikarzy twierdzi, że nie zarejestrowali się w żadnym serwisie społecznościowym i cieszą się, że nie mają swojego konta np. na Facebook. Chcą w ten sposób zaimponować innym podkreślając swoją odmienność. Tracą przy tym znakomite i bardzo szybkie źródło informacji, jakie płynie z takich witryn. Jednym z przykładów może być serwis Blip.pl, który umożliwia publikowanie krótkich zdań, zdjęć, linków w formie depesz. Pisząc wiadomości, użytkownicy oznaczają je w specjalny sposób, dzięki czemu taka treść trafi do odpowiedniej grupy docelowej. Każdy wyraz, ciąg znaków może stać się taką specjalną metką. Oprócz publikowania, możemy także śledzić konkretne metki, jak chociażby „Lublin”. Dzięki temu, na wybrany komunikator, jak Gadu-Gadu, czy telefon komórkowy, będziemy otrzymywali powiadomienia o nowych wpisach. Bardzo często zdarza się, że użytkownicy pytają się innych o jakieś wydarzenie, którego byli świadkiem, czy dodają zdjęcia np. z wypadków.Właśnie z tego serwisu korzysta m.in. Lech Wałęsa, który na swoim profilu publikuje wiele zdjęć z różnych imprez ze swoim udziałem, spotkań z fanami, czy nawet relację ze swojego pobytu w szpitalu.[1] Jest to również narzędzie pomocne w podglądaniu poczytań konkurencji, które na bieżąco dostarczy skróty najnowszych informacji dodanych przez inne portale.

Absolutną koniecznością dla współczesnego dziennikarza jest rejestracja w jednym z najpopularniejszych na świecie, także w Polsce serwisów społecznościowych – Facebook. Bez własnego konta nie można przeglądać zawartości portalu, a także tego, co piszą inne osoby, marki, instytucje i firmy. Jest to znakomita kopalnia tematów i media bardzo często wykorzystują informacje znalezione właśnie na Facebook do budowy tematów. Łukasz Michalik ze strony socialmedia.pl uważa, że Założenie konta na Twitterze lub strony na Facebooku nie ma sensu, jeśli jest celem samym w sobie. Samo założenie konta to tylko początek. Początkiem jest również przygotowanie atrakcyjnej strony. To tylko środki do celu[2].

Jak wynika z raportu „Dziennikarze i Social Media 2011” przygotowanego przez firmę Multi Communications, dziennikarze wciąż niechętnie korzystają z serwisów społecznościowych w swojej pracy. Mimo to, największą popularnością wśród nich cieszą się przede wszystkim blogi, z których wpisy wydają im się najbardziej autentyczne[3]. Na drugim miejscu znalazł się Facebook. Co ciekawe, trzecie miejsce to Wikipedia, uważana przez wielu uczonych za encyklopedię zbiorowej głupoty. Warto odnotować także niewielki, ale zauważalny udział portalu Youtube w raporcie. David Landis, prezes Landis Communications Inc komentuje wyniki raportu. – Dziennikarze niekoniecznie korzystają z Facebooka w celach prywatnych. Bardzo często używają go do śledzenia tego, co o danej firmie się mówi. 58 proc. dziennikarzy w Polsce traktuje media społecznościowe jako źródło inspiracji. Mądrzy dziennikarze poszukują bowiem nowego materiału tam, gdzie toczą się jakieś dyskusje, a obecnie odbywają się one coraz częściej właśnie online.[4].

Wyjaśnienie tematyki portali społecznościowych na przykładzie pączka fot. ChrisL_AK CC BY 2.0

Wyjaśnienie tematyki portali społecznościowych na przykładzie pączka
fot. ChrisL_AK CC BY 2.0

Jak wynika z raportu, dziennikarze w sieci poszukują bardziej inspiracji niż faktów. Połowę mniej osób wykorzystuje portale do znalezienia komentarzy i opinii, które następnie wykorzystują w swoich materiałach. Ponadto ankietowani stwierdzili, że najbardziej wiarygodne informacje publikowane są na blogach. Z kolei portale takie jak Youtube oraz Twitter ocenili na bardziej atrakcyjne niż wiarygodne[5].

Znakomitym źródłem informacji są także, często niedoceniani, dziennikarze obywatelscy. Pisanie jest dla nich jednym z hobby i bardzo często lubią publikować materiały dotyczące innych ich zainteresowań. Zdarza się także, że dziennikarze obywatelscy są pracownikami różnych instytucji, lub służb publicznych i nieustannie natrafiają w swojej pracy na ekskluzywne informacje, którymi dzielą się z redakcją. Jest to o tyle pożądane, gdyż rzecznicy prasowi instytucji publicznych w Polsce działają bardzo wolno i w nagłych wypadkach na potwierdzenie lub zaprzeczenie informacji każą czekać dziennikarzom od kilku godzin nawet do kilku dni. Z kolei dziennikarze obywatelscy chętnie sami wybierają się realizować tematy, a czasem nawet proszą redakcje o zlecenie im takiego. Szerzej o współpracy dziennikarzy obywatelskich z redakcjami w kolejnych wpisach.



[1] Oficjalny profil Lecha Wałęsy na Blip.pl, http://lechwalesa.blip.pl/, data dostępu 24.04.2012

[2] Michalik Ł., Social Media Blog, http://socialmedia.pl, data dostępu 24.04.2012

[3] Popularność serwisów w pracy dziennikarzy, Raport Dziennikarze i Social Media 2011 na zlecenie Multi Communications, http://www.slideshare.net/bartlomiejdwornik/dziennikarze-i-social-media-2011

[4] Porady: nie stać Cię na PR? Udzielaj się w mediach społecznościowych, http://proseedmag.pl/aktualnosci/porady-nie-stac-cie-na-pr-udzielaj-sie-w-mediach-spolecznosciowych, data dostępu: 10.05.2012

[5] Popularność vs wiarygodność , Raport Dziennikarze i Social Media 2011 na zlecenie Multi Communications, http://www.slideshare.net/bartlomiejdwornik/dziennikarze-i-social-media-2011

Przeczytaj także: