Szybcy i wściekli 6: Wciąż się dobrze ogląda, ale… (recenzja)

Szybcy i wściekli 6: Wciąż się dobrze ogląda, ale… (recenzja)

Szybcy i wściekli 6 (wersje 720, 1080p, DVD) to już kolejna część opowiadająca o rodzinie, szybkich samochodach, broni i szybkiej akcji. Nie zabrakło dobrze znanych aktorów jak i błędów logicznych.

Grupa świetnie wyszkolonych kierowców porywa transport wojskowej broni. W zamian za całkowitą abolicję, Dom i jego grupa zgadzają się pomóc agentowi Hobsowi przy powstrzymaniu najemników. W Szybcy i wściekli 6 ponownie zobaczymy Vin Diesela, Paula Walkera czy Tyrese Gipsona. W rolę agenta Hobsa wcielił się Dwayne “Rock” Johson, który w każdym kolejnym filmie jest coraz bardziej napompowany.

Film ogląda się przyjemnie bo powracają twarze znane z najlepszych części serii – pierwszej, drugiej i Tokyo Drift. Niestety brakuje tutaj ulicznych wyścigów w zmodyfikowanych autach, nielegalnych biznesów itp. W zamian mamy gangstera i jego ekipę, która sama sobie buduje auta.

W Szybcy i wściekli 6 ciągle się coś dzieje i nie możemy narzekać na nudę. Coś nagle wybuchnie, rozbije się auto, komuś coś się stanie. Dzięki temu widz nie nudzi się i ogląda film z zapartym tchem. Nie zabrakło też kilku wyraźnych błędów logicznych w scenariuszu. Najbardziej zadziwiła mnie scena na lotnisku, gdzie ekipa ściga samolot, a następnie walczy w nim z przeciwnikiem. Widzimy szybki pościg, jazdę z dużą prędkością i…. niekończący się pas startowy. Mimo dużej prędkości i prawie 10 minutowej sceny samolot i auta nigdy nie docierają nawet w pobliże jego końca.

Końcówka zostawiła pole na kolejną część, którą już zapowiedziano. Jaki będzie film Szybcy i wściekli 7? Oby jak najlepszy i wrócił do korzeni, a nie sztucznych efektów specjalnych.

Przeczytaj także: