Dukawey FUGL 3.0 – recenzja, opinia i kod rabatowy

Kategorie artykułu:

Opublikowany:

- Reklama - [adinserter block="1"]

Dukawey FUGL 3.0 to rower elektryczny z niskim przekrokiem, silnikiem w tylnej piaście i akumulatorem 672 Wh. W moim teście najbardziej przekonał mnie płynnym wspomaganiem reagującym na nacisk na pedały, wygodną pozycją i pewnym hamowaniem. Dostaje moją rekomendację do codziennych przejazdów i spokojnych wycieczek. Trzeba jednak uwzględnić masę 29,5 kg i zbyt krótką stopkę.

Rower do testów otrzymałem bezpośrednio od producenta. Poniżej opisuję własne wrażenia z jazdy, a deklaracje producenta i szacunki zasięgu zaznaczam osobno.

Dukawey FUGL 3.0 – najważniejsze parametry

Parametr Dane modelu opisanego w recenzji
Rama Aluminiowa, niski przekrok
Silnik Tylna piasta, 250 W nominalnie, 650 W szczytowo, 65 Nm
Wspomaganie Czujnik momentu obrotowego; możliwość przełączenia na czujnik kadencji
Fabryczny limit wspomagania 25 km/h
Akumulator 48 V, 14 Ah, 672 Wh
Zasięg deklarowany przez producenta Do 120 km w trybie eco
Ładowarka i czas ładowania 3 A; około 5 godzin według danych przytoczonych w recenzji
Koła i opony 26 × 2,4 cala
Amortyzacja Przedni widelec z blokadą skoku
Hamulce Hydrauliczne tarczowe
Przerzutka Shimano Tourney TY300, 7 przełożeń
Przednia zębatka 46 zębów
Masa 29,5 kg
Wzrost użytkownika według producenta 160-190 cm
Bagażnik Deklarowany udźwig do 50 kg
Wyposażenie Metalowe błotniki, oświetlenie przód i tył, światło stopu

Niski przekrok i wygodna pozycja. Pierwsze wrażenia

Są rowery elektryczne, w których po kilku minutach zaczynam kombinować. Tutaj zmienić poziom wspomagania, tam poprawić pozycję, jeszcze przyzwyczaić się do tego, jak silnik rusza. A są też takie, na które wsiadam i bardzo szybko się z nimi dogaduję. Dukawey FUGL 3.0 należy do tej drugiej grupy. Szybko go polubiłem, choć jedną rzecz producent powinien zdecydowanie poprawić: stopkę. Najbardziej przeszkadza wtedy, kiedy już przestajemy jechać.

- Advertisement -

Ale zacznijmy od pierwszego zaskoczenia, jeszcze zanim w ogóle ruszyłem. Wybrałem zielony kolor. Na stronie internetowej wyglądał dość zwyczajnie, jak taki płaski, standardowy lakier. Tymczasem na żywo okazało się, że to metalik. W słońcu bardzo ładnie się mieni i moim zdaniem ten rower po prostu wygląda lepiej niż na zdjęciach. Są też wersje czarna i czerwona, ale zielona naprawdę mi się spodobała.

Cała konstrukcja jest dość klasyczna. Aluminiowa rama, niski przekrok, bateria schowana w ramę. Akumulator trochę wystaje i tworzy taki niewielki garb, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Rower nadal wygląda schludnie. A niskiego przekroku nie traktowałbym jako cechy damki. To jest zwyczajnie wygodne rozwiązanie dla każdego, kto chce łatwo wsiadać i zsiadać.

Mam 182 centymetry wzrostu i bez problemu dopasowałem sobie pozycję. Oprócz wysokości siodełka możemy regulować kąt ustawienia kierownicy, więc jest tu sporo możliwości. Producent podaje zakres wzrostu od 160 do 190 centymetrów. Ja mogę powiedzieć, że przy moim wzroście było bardzo wygodnie i szybko poczułem się na tym rowerze dobrze.

Siodełko jest raczej płaskie i dość twarde. Taka trochę patelnia, podobnie jak w Engwe P275 SE. Tyle że tutaj jakoś lepiej mi się na nim siedziało. Nie będę wam obiecywał, że każdemu przypasuje, bo siodełka to bardzo indywidualna sprawa. U mnie cały zestaw, czyli pozycja, kierownica i siodełko, po prostu zadziałał. W razie czego, producent umożliwia wybór dodatków przy zamówieniu. Wśród opcji jest także amortyzowana sztyca siodełka.

Samo składanie też poszło bez problemów. Nic nie skrzypiało, nie musiałem od razu szukać źródła jakichś niepokojących dźwięków. Jedynie ostatni bieg nie chciał wskakiwać i trzeba było poprawić napięcie linki przerzutki. Drobna regulacja, po której temat zniknął. Dobry początek. Ale to, co najbardziej mi się tutaj spodobało, wyszło dopiero podczas jazdy.

- Advertisement -

Jak działa wspomaganie w Dukawey FUGL 3.0?

Wiecie, co potrafi mnie irytować w niektórych elektrykach? Włączam pierwszy poziom wspomagania, jadę spokojnie i wszystko jest dobrze. Rozpędzam się trochę bardziej, a silnik przestaje pomagać, bo na jedynce producent przewidział wsparcie tylko do kilku kilometrów na godzinę. Więc włączam dwójkę. Potem trójkę. I zamiast wybrać, ile pomocy potrzebuję, muszę dobierać ustawienie do prędkości, a wspomaganie właściwie jest cały czas takie same.

Czasami kończy się to tym, że wrzucam najwyższy poziom, żeby mieć spokój. Tyle że wtedy przy ruszaniu rower chce od razu mocno przyspieszać. Ja mam ochotę spokojnie jechać, a on już jest gotowy do wyścigu. Niby można się przyzwyczaić, tylko po co, skoro da się to zrobić lepiej?

W FUGL-u właśnie zrobiono to lepiej. Mogę jechać na jedynce pięć kilometrów na godzinę i silnik pomaga. Mogę jechać dwadzieścia i nadal pomaga, tylko delikatnie. Nie muszę podnosić poziomu wyłącznie dlatego, że jadę szybciej. Oczywiście nadal obowiązuje fabryczny limit wspomagania do 25 kilometrów na godzinę. Chodzi o to, że poszczególne poziomy pozwalają mi wybierać realną siłę pomocy, bez ciągłego przełączania ich przy każdej zmianie tempa.

I to robi naprawdę dużą różnicę. Na eco wspomaganie jest dyskretne, ale wyczuwalne. Nie mam wrażenia, że rower próbuje mi wyrwać do przodu. Nie czuję też takiego sztucznego hamowania całej jazdy. Pedałuję, a silnik płynnie dokłada swoją część. To jedno z najbardziej naturalnych wspomagań, jakie spotkałem w testowanych rowerach z napędem w tylnej piaście.

Duża w tym zasługa czujnika momentu obrotowego, czyli nacisku na pedały. Mocniej naciskam, dostaję większą pomoc. Odpuszczam, wsparcie też robi się łagodniejsze. Mam poczucie, że rower reaguje na mnie. Szczególnie podoba mi się możliwość pozostania na niskim poziomie, kiedy chcę czuć pracę nóg, a od silnika oczekuję tylko lekkiego wsparcia.

A jeśli ktoś woli inny charakter jazdy, w menu można przełączyć system na czujnik kadencji. Ten wykrywa obracanie korbą, zamiast dobierać pomoc do siły nacisku. Wtedy można jechać z mniejszym wysiłkiem, a zachowanie robi się bardziej skuterowe. Fajnie, że producent zostawia wybór. Ja najbardziej polubiłem właśnie tryb reagujący na nacisk, bo akurat w tym modelu działa bardzo naturalnie.

I jeszcze jedno: ten płynny charakter nie oznacza, że silnik jest ospały. Parametry są całkiem niezłe, bo 250 watów mocy nominalnej, 650 w szczycie i 65 niutonometrów. Na podjazdach, także tych większych, radził sobie bardzo dobrze. Reagował elastycznie i czułem, że ma zapas do pomocy.

Opony 26 × 2,4 cala, amortyzator i hamulce w praktyce

Skoro już porównuję go do Engwe, to poza większym momentem obrotowym, druga różnica wychodzi przy oponach. FUGL ma koła 26 cali i opony o szerokości 2,4 cala. Są wyraźnie szersze i dzięki temu cały rower odbieram jako bardziej uniwersalny. Dobrze pasują do konstrukcji, którą można wykorzystać na co dzień, ale też wybrać się nią na wycieczkę po różnych nawierzchniach.

Nie robi się z tego nagle rower do ostrej jazdy terenowej. Natomiast kiedy trasa przestaje być idealnie równym asfaltem, taki zestaw ma sens. Szersze opony dawały mi dobre poczucie przyczepności i pewności prowadzenia. To jedna z rzeczy, przez które na Dukaweyu po prostu wygodnie mi się jeździło.

Z przodu pracuje amortyzator z blokadą skoku. Jest też gumowy pierścień, dzięki któremu widać jego ugięcie. Samą pracę oceniam dobrze. Mam nawet wrażenie, że wypada lepiej niż widelec w Engwe P275 SE. W połączeniu z oponami i wygodną pozycją tworzy to przyjemny zestaw do spokojnej, codziennej jazdy.

A kiedy trzeba zwolnić, mamy hydrauliczne hamulce tarczowe. I tutaj naprawdę nie miałem się do czego przyczepić. Pewnie łapie przód, pewnie łapie tył. Nie było piszczenia, obcierania ani dziwnych dźwięków. Także przy zjazdach nie miałem poczucia, że rower zaczyna mnie przerastać albo że brakuje mi kontroli. To jest dla mnie dużo ważniejsze niż efektowny opis hamulców w specyfikacji.

Napęd to siedem przełożeń i Shimano Tourney TY300, z przodu zębatka 46 zębów. Po tej początkowej regulacji linki wszystko działało jak trzeba. Fabrycznie silnik wspomaga do 25 kilometrów na godzinę, ale sprawdziłem też jego możliwości po zdjęciu ograniczenia. Udało mi się osiągnąć 45 kilometrów na godzinę ze wspomaganiem. Wtedy zaczyna już brakować twardego przełożenia i nogi kręcą się bez większego oporu. Oceniając jego codzienne użytkowanie, odnoszę się jednak do fabrycznego wspomagania do 25 km/h.

Mnie bardziej niż sama maksymalna prędkość cieszy to, że przy zwykłej jeździe nie trzeba walczyć z charakterem napędu. Silnik, hamulce i pozycja dobrze ze sobą współpracują. Nie mam jednego mocnego elementu, który próbuje przykryć niedociągnięcia całej reszty.

Podoba mi się również duży wyświetlacz na środku kierownicy. Jest czytelny, szybko reaguje, a przyciski naciskają się pewnie. Niby drobiazg, ale korzystamy z nich podczas każdej jazdy. Można też ustawić hasło uruchamiania elektroniki. Nie zastąpi to normalnego zabezpieczenia roweru, ale jako dodatkowa opcja jest w porządku. Wyświetlacz i sterowanie oceniam tutaj lepiej niż w Engwe P275 SE.

Wyposażenie, bateria 672 Wh i zasięg

Poza tym, jak rower jedzie, interesuje mnie też, czy można go normalnie używać bez dokupowania od razu połowy wyposażenia. Tutaj mamy metalowe błotniki, oświetlenie z przodu i z tyłu oraz tylne światło stopu. Szczególnie ten ostatni element doceniam, bo w Engwe P275 SE go brakowało. Tam z tyłu jest zwykłe światło pozycyjne.

Jest również solidny bagażnik z kratownicą, która daje sporo możliwości zamocowania bagażu i akcesoriów. Producent deklaruje dla niego udźwig do 50 kilogramów. Na ramie znajdziemy też mocowanie na koszyk bidonu. Takie rzeczy nie brzmią spektakularnie, ale to one decydują, czy rower będzie wygodny również przy załatwianiu codziennych spraw.

Przy zamówieniu można dobrać przedni koszyk, tylną torbę albo amortyzowaną sztycę siodełka. Czyli dopasować go bardziej pod zakupy, wycieczki lub komfort. W standardowej konfiguracji już jest sensowną bazą i nie miałem wrażenia, że czegoś podstawowego od razu mi brakuje.

Bateria i ładowanie

Akumulator ma 48 woltów i 14 amperogodzin, czyli 672 watogodziny. To właśnie on trochę wystaje z ramy. Mnie ten wygląd nie przeszkadza, zwłaszcza że dostajemy przyzwoitą pojemność. W zestawie jest ładowarka 3-amperowa, a pełne ładowanie powinno zajmować około pięciu godzin.

Jaki zasięg ma Dukawey FUGL 3.0?

No i tradycyjne pytanie: ile przejedzie? Producent mówi o maksymalnie 120 kilometrach. To deklaracja dla oszczędnej jazdy ze wspomaganiem eco, a nie obietnica takiego wyniku w każdych warunkach. Przy najwyższym poziomie turbo plus, osobie ważącej 75-80 kg i umiarkowanej temperaturze szacowałbym raczej około 60 km. To moja orientacyjna ocena, a nie wynik przeprowadzonego pomiaru zasięgu.

Znaczenie mają przecież podjazdy, wiatr, tempo i to, ile sami dokładamy nogami. Tutaj przynajmniej jest powód, żeby spróbować niższego wspomagania, bo ono nadal przyjemnie działa. Nie trzeba włączać maksimum tylko po to, żeby silnik pomagał przy trochę szybszej jeździe.

Masa i stopka – na co trzeba uważać?

Cały rower waży 29,5 kilograma. Podczas jazdy dobrze mi się nim operowało, ale przy noszeniu trzeba pamiętać o tej masie. To około cztery i pół kilograma więcej niż Engwe P275 SE. Jeśli codziennie wnosicie rower po schodach, ta różnica może mieć większe znaczenie niż kilka dodatkowych zalet na trasie.

I wreszcie ta rzecz z początku: stopka. Jest nieco za krótka i rower mocno się na niej przechyla. Na nierównym albo miękkim podłożu trzeba uważać, bo łatwo o przewrócenie. Szkoda, bo podczas jazdy FUGL daje dużo pewności, a przy parkowaniu wymaga więcej uwagi, niż powinien.

Dukawey FUGL 3.0 czy Engwe P275 SE? Moje porównanie

No dobrze, to co bym wybrał: FUGL-a 3.0 czy Engwe P275 SE? Bo podejrzewam, że część z was właśnie między tymi dwoma modelami będzie się zastanawiać. Oba polubiłem i oba uważam za bardzo udane rowery. Ale gdybym miał wskazać, który zrobił na mnie lepsze wrażenie, dziś wybrałbym Dukawey.

Przede wszystkim za sposób działania silnika. Jest elastyczny, dobrze pomaga na podjazdach, a wspomaganie przy spokojnej jeździe wypada naprawdę naturalnie. Do tego dochodzą szersze opony, większa bateria i moim zdaniem przyjemniejsza obsługa wyświetlacza. Jest też światło stopu. To są dość istotne różnice, bo z części z nich korzystamy cały czas, kiedy jedziemy.

Hamulce oceniam jako porównywalnie dobre w obu rowerach. Oba mają też dość płaskie, twarde siodełka, chociaż mnie wygodniej było na Dukawey. Z kolei Engwe wygrywa niższą masą. Jeżeli rower często trzeba podnosić, to jest konkretny argument.

Pozostaje cena. Kiedy porównywałem te modele, Dukawey kosztował 600 złotych więcej. Dokładną różnicę trzeba sprawdzić przy zakupie, bo promocje potrafią się zmieniać. Jeśli chcecie możliwie niedrogo zacząć przygodę z elektrykiem, Engwe nadal jest sensownym wyborem. Jeżeli jednak możecie dopłacić i szukacie czegoś bardziej uniwersalnego, ja skierowałbym się w stronę FUGL-a. Wygodna pozycja, szersze opony i ten sposób wspomagania sprawiają, że dobrze nadaje się zarówno do codziennych przejazdów, jak i spokojnego wycieczkowego jeżdżenia. To odpowiada temu, czego sam oczekuję od takiego roweru.

Cena i kod rabatowy na Dukawey FUGL 3.0 w 2026/2027

🔗 Sprawdź aktualną cenę i ofertę na rower.

🏷️ Przy zamówieniu powyżej 800 euro wpisz mój kod GleeNEW, aby otrzymać 50 euro rabatu. Warunek dotyczy zamówień przekraczających 800 euro. Przed płatnością sprawdź naliczenie rabatu oraz aktualne warunki dostawy w sklepie.

Czy warto kupić Dukawey FUGL 3.0?

Zaczęło się od zielonego lakieru, który na żywo okazał się fajniejszy niż na zdjęciach. Później doszła wygodna pozycja, a podczas jazdy najważniejsze okazało się to, jak dobrze działa wspomaganie. Bardzo szybko polubiłem ten rower. Poprawiłbym stopkę, pamiętał o jego masie i dalej z przyjemnością na nim jeździł. Dlatego Dukawey FUGL 3.0 dostaje moją rekomendację.

Dukawey FUGL 3.0 – pytania przed zakupem

Dla kogo jest ten rower?

Moim zdaniem najlepiej pasuje do codziennych przejazdów i spokojnych wycieczek po asfalcie oraz mniej równych nawierzchniach. Niski przekrok ułatwia wsiadanie, a pozycję można dopasować regulacją siodełka i kąta kierownicy. Przy częstym noszeniu po schodach przeszkodą może być masa 29,5 kg.

Na jaki wzrost pasuje Dukawey FUGL 3.0?

Producent podaje 160-190 cm. Mam 182 cm wzrostu i bez problemu ustawiłem wygodną pozycję. To moja obserwacja dla własnego wzrostu, a nie potwierdzenie dopasowania na krańcach całego zakresu.

Czy 120 km zasięgu to wynik testu?

Nie. Do 120 km to deklaracja producenta dla oszczędnej jazdy w trybie eco. W tej recenzji nie przedstawiam pomiaru maksymalnego zasięgu. Podane około 60 km na wysokim wspomaganiu to szacunek, zależny między innymi od masy użytkownika, temperatury, trasy i wiatru.

Czym różni się czujnik momentu od czujnika kadencji?

Czujnik momentu obrotowego dobiera pomoc do nacisku na pedały: mocniej naciskasz, silnik mocniej pomaga. Czujnik kadencji wykrywa obracanie korbą. W FUGL 3.0 można wybrać sposób działania w menu. Mnie bardziej odpowiadał tryb reagujący na nacisk.

Jaki kod rabatowy wpisać przy zakupie?

Kod GleeNEW daje 50 euro rabatu przy zamówieniach powyżej 800 euro. Aktualną ofertę znajdziesz tutaj. Sprawdź naliczenie zniżki w koszyku przed płatnością.

-reklama-

Podsumowanie

Dukawey FUGL 3.0 przekonał mnie przede wszystkim naturalnym wspomaganiem, wygodną pozycją i pewnymi hamulcami. To bardzo udany rower do codziennych przejazdów i spokojnych wycieczek, z praktycznym wyposażeniem i dobrze działającym napędem. Największe zastrzeżenia mam do zbyt krótkiej stopki oraz masy 29,5 kg, którą odczujemy przy przenoszeniu. Mimo tych ograniczeń dostaje moją rekomendację.

Finałowy werdykt

Wspomaganie i praca silnika
9
Komfort jazdy
9
Prowadzenie i stabilność
9
Hamulce
9
Wykonanie i dopracowanie
8
Wyposażenie i obsługa
9
Masa i przenoszenie
7
Opłacalność
8.5
-reklama-

Zobacz również:

Jakub Markiewicz
Jakub Markiewiczhttps://jotem.in
Prowadzę bloga jotem.in od 2013 roku. Prywatnie zajmuje się programowaniem, marketingiem i zarządzaniem mediami. Hobbistycznie lubię robić zdjęcia oraz kręcić filmy.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Więcej w tej kategorii

Komentarze

Najnowsze

Dukawey FUGL 3.0 przekonał mnie przede wszystkim naturalnym wspomaganiem, wygodną pozycją i pewnymi hamulcami. To bardzo udany rower do codziennych przejazdów i spokojnych wycieczek, z praktycznym wyposażeniem i dobrze działającym napędem. Największe zastrzeżenia mam do zbyt krótkiej stopki oraz masy 29,5 kg, którą odczujemy przy przenoszeniu. Mimo tych ograniczeń dostaje moją rekomendację.Dukawey FUGL 3.0 - recenzja, opinia i kod rabatowy