Twój genialny pomysł – inspiracja może być wszędzie

Twój genialny pomysł – inspiracja może być wszędzie

Czy zdarzył Wam się kiedykolwiek moment nagłego olśnienia, kiedy przyszedł Wam do głowy jakiś ciekawy pomysł na biznes, nietypowe rozwiązanie napotkanego problemu czy nawet ogólny zarys czegoś zupełnie nowego? Większość z nas zapewne doświadczyła podobnego zdarzenia. Najpewniej też prawie wszyscy zdążyliśmy już zapomnieć o szczegółach, albo po prostu nie chciało nam się sprawdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z czymś odkrywczym.

Szanse na to, że coś dobrego mogłoby wyniknąć z tych naszych rozważań są całkiem spore. Teoretycznie każdy może wpaść na ciekawą ideę, nawet jeśli nie od razu epokową, to może taką, która coś usprawnia czy ułatwia. Podobno wszystkim nam, przynajmniej raz w życiu, przytrafia się taka myśl, której realizacja mogłaby potencjalnie przynieść miliony. Nawet jeśli traktować takie statystyki z przymrużeniem oka, to i tak próbować zawsze warto.

Nie trzeba od razu być przy tym geniuszem. Niejednokrotnie okazuje się, że to właśnie najprostsze rozwiązania sprawdzają się najlepiej. Mało tego, kiedy już zdobędą popularność wydają się nawet banalne, i potem budzą zdziwienie, że nikt nie wpadł na to wcześniej. Kiedyś na przykład nikt nie wyobrażał sobie innego wzoru niepozornej, choć praktycznej słomki do picia napojów, niż podłużna rurka. Ktoś jednak postanowił to zmienić, i fikuśne kształty to teraz standardowe wyposażenie różnego rodzaju drinków i koktajli. Dzięki komuś innemu możemy w zimowe wieczory ogrzewać się pod tak zwanym snuggie, będącym niczym innym jak kocem z rękawami. Proste połączenie plus zabawne akcje reklamowe zaowocowały sprzedaniem ponad 20 milionów egzemplarzy w pierwszym roku. Nieskomplikowana konstrukcja plastra, będącego dziś artykułem pierwszej pomocy w ochronie przed zakażeniem drobnych ran, upowszechniła się w 1920 roku, kiedy pracownik firmy Johnson&Johnson znalazł coś, co pozwoliłoby jego żonie na szybką i samodzielną interwencję w przypadkach skaleczenia palców podczas gotowania. Jeszcze inna rzecz o zasięgu globalnym, przynosząca niebagatelne zyski, to zapięcie na rzepę. Jego wynalazca z powodzeniem przełożył na warunki przemysłowe działanie roślinnego rzepu, czyli owocu łopianu przyczepiającego się do ubrań. Wykonana ze sztucznych materiałów zapinka, podobnie jak naturalny odpowiednik, składa się z wielu maleńkich haczyków, łączących się z drobnymi włóknami.  

Wiele ułatwiających życie nowości, szczególnie w szybko rozwijających się sektorach jak nowe technologie, branża komputerowa i tym podobne, powstaje z czystego lenistwa, okraszonego odrobiną pomysłowości. Bill Gates powiedział kiedyś, że chętnie powierza trudne zadania osobom leniwym, oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu, ponieważ zwykle jest tak, że zrobią je szybciej i lepiej, preferując niestandardowe podejście nad żmudną pracę. Co więcej, są zwykle bardziej zrelaksowani, potrafią odpoczywać, ale też wiedzą kiedy należy wziąć się do roboty, bo mają jasno wytyczone cele, i stosują przy tym innowacyjne metody. Taka mieszanka to recepta na sukces. Jednym z bardziej spektakularnych dowodów na prawdziwość tej tezy jest historia pierwszej kamerki internetowej. Premierowa transmisja na żywo, zainstalowana na wszystkich komputerach w biurze, posłużyła pracownikom laboratorium komputerowego Uniwersytetu Cambridge do stałego monitorowania stanu kawy w ekspresie w pomieszczeniu obok. Podstawowe potrzeby to zresztą niezwykle płodna inspiracja. Współcześnie popularna przekąska – nietrudna w przyrządzeniu kanapka – zagościła w naszych domach z inicjatywy lorda Johna Montagu. Swoją nazwę zawdzięcza hrabstwu Sandwich. Twórcę motywowały oczywiste zalety szybkiego dania: mięso wkładane pomiędzy dwie kromki chleba nie brudziło rąk, dzięki czemu nie musiał przerywać swoich ulubionych czynności.    

fot. wikimedia commons

Czasami bywa tak, że wynalazki, które przyniosły fortunę i zapisały się na kartach historii, ujrzały światło dzienne zupełnie przez przypadek. Ten najbardziej znany to chyba odkrycie przez Aleksandra Fleminga penicyliny na wyrzuconych wcześniej szalkach Petriego. Klasyczne ciasteczka z kawałkami czekolady były właściwie rezultatem zwyczajnie nieudanego deseru czekoladowego. Nie rozpuszczając się do końca podczas pieczenia fragmenty czekolady stworzyły efekt wykorzystywany do dziś. Ciekawa historia dotyczy ziemniaczanych chipsów, które były wynikiem frustracji szefa kuchni, po tym jak ktoś wielokrotnie odsyłał swoje danie złożone z ziemniaków, prosząc ciągle o cieńsze i bardziej wypieczone. Zdenerwowany kucharz przyrządził w końcu cieniutkie, wysmażone i chrupkie plasterki. Klient oczywiście był zadowolony i poprosił o więcej. Wiele naukowych i komercyjnych projektów, zdobywających uznanie w dalszej perspektywie, było początkowo czymś innym niż zamierzano. I tak na przykład guma do żucia miała być naturalnym lateksem, coca cola środkiem na ból głowy, a zabawkowa ciastolina – środkiem czyszczącym do tapet. Szampan to nic innego jak wino, które nie sfermentowało w odpowiedni sposób, tworząc efekt musujący. Praktyczne naklejki samoprzylepne powstały na drodze poszukiwania mocnego kleju, a lody na patyku stały się przysmakiem po tym, jak ich autor zostawił na mrozie mieszaninę domowej oranżady.

fot. goodfreephotos

fot. goodfreephotos

Często przy okazji wspólnego, wytężonego wysiłku umysłowego, czyli tak zwanej „burzy mózgów” mówi się, że nie ma złych pomysłów. Coś w tym musi być. Niektóre biznesowe strzały w dziesiątkę to propozycje o tyle trywialne, co … odrobinę niepoważne, a jednak przyniosły swoim twórcom majątek. Niełatwo jest dojrzeć potencjał w aplikacji na telefon imitującej różne odgłosy jakie zwykle towarzyszą wydostawaniu się gazów jelitowych (iFart) czy w ładnie opakowanym kamieniu, będącym w domyśle niewymagającym domowym „zwierzakiem” (Pet Rock). Jednak wszystko to zanotowało zaskakująco dużą sprzedaż. W tym świetle, mniejsze zaskoczenie budzą wszelkiego rodzaju gadżety dla żywych pupili (gogle dla psa, peruki, ubranka i masa innych dodatków). Tak czy inaczej, chyba lepiej mieć jakikolwiek pomysł niż nie mieć żadnego. Jeśli nam się to przytrafi, pamiętajmy żeby zdążyć go zapisać, co wcale nie jest takie oczywiste na jakie wygląda. Chwile, w których nasz umysł tonie w rozważaniach to często moment, kiedy jesteśmy zrelaksowani i wykonujemy przyjemne rutynowe czynności, czyli w czasie jazdy samochodem, podczas joggingu, ćwiczeń na siłowni, no i oczywiście pod prysznicem. Problem polega na tym, że wówczas nie przejmujemy się raczej przelewaniem naszych wymysłów na papier. Przy okazji kąpielowej kontemplacji z pomocą może przyjść specjalny, wodoodporny notes, który pozwoli na szybkie zanotowanie złotej myśli. To kolejny pomysł, który pewnie przyniesie autorowi finansową stabilność.

Przeczytaj także: