Erabros EV7 – recenzja i test. Czy warto kupić ten odkurzacz?

Kategorie artykułu:

Opublikowany:

- Reklama - [adinserter block="1"]

Erabros EV7 to niedrogi odkurzacz pionowy, który podczas mojego testu pozytywnie zaskoczył przede wszystkim siłą ssania, bogatym wyposażeniem i kilkoma bardzo praktycznymi rozwiązaniami. Nie jest urządzeniem idealnym. Ma zbyt lekką stację dokującą, dużą elektroszczotkę z martwymi polami przy krawędziach i stylistykę, która nie każdemu przypadnie do gustu. Podstawowe zadanie wykonuje jednak lepiej, niż sugerowałaby jego cena.

W chwili przygotowywania recenzji kosztował nieco ponad 400 zł. To segment, w którym nie oczekuję materiałów klasy premium ani rozwiązań znanych z najdroższych modeli. Oczekuję natomiast skutecznego zbierania codziennych zabrudzeń, rozsądnego czasu pracy, wygodnej obsługi i możliwie niewielkiej liczby irytujących kompromisów.

W tej recenzji sprawdzam, jak Erabros EV7 radzi sobie podczas normalnego sprzątania, czy deklarowane 70 kPa przekłada się na odczuwalną moc, jak działa elektroszczotka z zielonym oświetleniem oraz czy wolnostojąca stacja rzeczywiście jest wygodniejsza od uchwytu ściennego. Opisuję też funkcję samodzielnego stania, wymienny akumulator, system filtracji, końcówki i problemy, które zauważyłem w czasie użytkowania.

Odkurzacz otrzymałem bezpośrednio od producenta w ramach współpracy. Nie miało to wpływu na zakres testu ani przedstawione wnioski.

- Advertisement -

W materiale wideo pokazuję konstrukcję EV7, działanie poszczególnych końcówek, oświetlenie podłogi i wszystkie elementy zestawu:

Link do kupienia odkurzacza

Erabros EV7 – najważniejsze parametry

Poniższa tabela łączy dane deklarowane przez producenta z informacjami dotyczącymi testowanego zestawu. Warto pamiętać, że moc silnika i wartość podciśnienia nie pozwalają samodzielnie ocenić skuteczności odkurzacza. Znaczenie mają również konstrukcja kanału powietrznego, szczelność układu oraz zastosowana końcówka.

Parametr Erabros EV7
Typ urządzenia bezprzewodowy odkurzacz pionowy i ręczny
Silnik bezszczotkowy, 550 W według producenta
Maksymalne podciśnienie do 70 kPa według producenta
Tryby pracy podłoga, dywan i Turbo
Deklarowany czas pracy do 70 minut
Akumulator wymienny, 8 ogniw po 2200 mAh
Pojemność zbiornika 1,5 l
Filtracja siedmiostopniowa, filtr HEPA
Główna szczotka FlatTurbo Anti-Tangle Brushroll z wałkiem w kształcie litery V
Oświetlenie podłogi zielone diody LED
Rura teleskopowa
Przechowywanie wolnostojąca stacja dokująca i funkcja samodzielnego stania
Sposoby ładowania w stacji, bezpośrednio w odkurzaczu lub po wyjęciu akumulatora
Dodatkowe wyposażenie testowanego zestawu dwie końcówki, pięć zapasowych filtrów HEPA i dwa krążki zapachowe

Co znajduje się w zestawie i jakie są pierwsze wrażenia?

EV7 przyjechał w zaskakująco małym pudełku. Po testach wielu odkurzaczy pionowych przyzwyczaiłem się do dużych kartonów, które później trudno gdziekolwiek schować. Tutaj producent ułożył wszystkie elementy bardzo kompaktowo, ale po złożeniu nadal otrzymujemy pełnowymiarowe urządzenie.

W pudełku znalazłem jednostkę główną, teleskopową rurę, dużą elektroszczotkę, dwie dodatkowe końcówki, wolnostojącą stację dokującą, wymienny akumulator oraz pokaźny zapas filtrów. Już sama zawartość zestawu wygląda dobrze jak na model z tej półki cenowej.

- Advertisement -

Pierwsze wrażenie po złożeniu jest pozytywne. Odkurzacz jest stosunkowo lekki, zwrotny i łatwy do przenoszenia między pomieszczeniami. Można nim również wygodnie sprzątać schody. Teleskopowa rura pozwala dopasować długość do wzrostu użytkownika, co jest szczególnie przydatne, jeżeli z jednego urządzenia korzysta kilka osób.

Nie ma natomiast łamanej rury typu Flex. Aby wjechać głęboko pod niskie meble, trzeba pochylić całe urządzenie i samemu bardziej się schylić.

Jak wygląda Erabros EV7 i czy jest dobrze wykonany?

Jakość wykonania oceniam jako dobrą w odniesieniu do ceny, choć wygląd urządzenia jest dość dyskusyjny. EV7 łączy grafitowy i półprzezroczysty korpus, fioletową rękojeść, czerwone przyciski, złotą rurę, czerwone detale szczotki oraz zielone oświetlenie podłogi.

Wygląda nowocześnie i technologicznie, ale trudno nazwać tę konstrukcję minimalistyczną. Osobiście wolałbym mniej kolorów i bardziej spójną, stonowaną wersję. To jednak kwestia gustu, a nie wpływająca na działanie wada.

Plastiku jest sporo i nikt raczej nie pomyli EV7 z kosztującym kilka razy więcej sprzętem premium. Poszczególne elementy sprawiają jednak poprawne wrażenie, a podczas użytkowania nie zauważyłem problemu, który podważałby ogólną trwałość konstrukcji.

Czy wolnostojąca stacja dokująca jest wygodna?

Tak, wolnostojąca baza jest jednym z najbardziej praktycznych elementów Erabros EV7, ponieważ nie wymaga wiercenia w ścianie. Można postawić ją w kącie, obok szafy albo w pomieszczeniu gospodarczym, podłączyć zasilacz i w razie potrzeby przenieść cały zestaw w inne miejsce.

Po odłożeniu odkurzacza nisko umieszczone styki łączą się z bazą i rozpoczyna się ładowanie. Nie jesteśmy przy tym uzależnieni wyłącznie od stacji. Akumulator można ładować na trzy sposoby: razem z odkurzaczem w bazie, bezpośrednio w urządzeniu albo po całkowitym wyjęciu baterii.

To dobre rozwiązanie dla osób planujących zakup drugiego akumulatora. Jedną baterię można wówczas wykorzystywać do sprzątania, a drugą niezależnie ładować.

Sama stacja wymaga jednak dopracowania. Jest tak lekka, że podczas podnoszenia odkurzacza najlepiej przytrzymać podstawę stopą. W przeciwnym razie można unieść urządzenie razem z bazą. Dociążenie dolnej części rozwiązałoby ten problem.

Dodatkowe końcówki są jedynie wsuwane w przygotowane otwory i nie mają zatrzasków. Podczas przesuwania stacji potrafią lekko grzechotać. Przydałyby się proste klipsy oraz prowadnica ułatwiająca szybkie ustawienie odkurzacza dokładnie na stykach ładowania.

Erabros EV7 potrafi samodzielnie stać

Możliwość pozostawienia odkurzacza w pozycji pionowej to jedna z moich ulubionych funkcji EV7. Działa również poza stacją dokującą.

Podczas sprzątania często trzeba przesunąć krzesło, podnieść przedmiot z podłogi, otworzyć drzwi albo zrobić krótką przerwę. W wielu odkurzaczach oznacza to szukanie bezpiecznej ściany, położenie sprzętu na podłodze lub ryzyko jego przewrócenia.

EV7 można po prostu puścić i zostawić stojącego na środku pomieszczenia. W tabeli ze specyfikacją nie wygląda to jak przełomowa funkcja, ale w codziennym użytkowaniu wyraźnie poprawia wygodę. Tym bardziej dziwi mnie, że podobne rozwiązanie nadal nie jest standardem również w droższych modelach.

Jak Erabros EV7 odkurza w praktyce?

W praktycznym teście EV7 pokazał wyraźny zapas siły ssania. Producent deklaruje silnik bezszczotkowy o mocy 550 W i maksymalne podciśnienie 70 kPa, ale same liczby nie były dla mnie najważniejsze. O skuteczności miał zdecydować sposób, w jaki urządzenie zbiera codzienne zabrudzenia z podłogi i wykorzystuje poszczególne końcówki.

Największym zaskoczeniem okazała się zwykła ssawka szczelinowa. W wielu tanich odkurzaczach dodatkowe akcesoria są raczej obowiązkowym uzupełnieniem pudełka, a wyraźną skuteczność otrzymujemy dopiero po zamontowaniu napędzanej elektroszczotki.

W EV7 już w podstawowym trybie przez ssawkę szczelinową czuć mocne podciśnienie. Po zwiększeniu mocy i przyłożeniu końcówki do dłoni potrafi ona praktycznie zablokować przepływ powietrza. Do sprzątania narożników, szczelin między meblami, listew, trudno dostępnych miejsc oraz wnętrza samochodu sprawdza się bardzo dobrze. Tę końcówkę oceniam na pełne 5 na 5.

To ważna przewaga, jeżeli odkurzacz ma być wykorzystywany nie tylko do szybkiego przejechania podłogi. Moc dostępna bez elektroszczotki zwiększa jego przydatność podczas sprzątania schodów, tapicerki i auta.

Jak działa elektroszczotka FlatTurbo Anti-Tangle?

Główna elektroszczotka skutecznie zbiera codzienne zabrudzenia i powinna dobrze radzić sobie z sierścią, ale jej duża obudowa utrudnia dokładne sprzątanie przy ścianach. Zastosowany wałek ma kształt litery V i łączy miękkie włosie z elementami gumowymi. Dodatkowy grzebień ma ograniczać nawijanie się włosów oraz sierści.

Producent określa ten system jako FlatTurbo Anti-Tangle Brushroll. W praktyce działa on całkiem nieźle. Jeżeli w domu mieszka pies lub kot, konstrukcja wałka powinna ułatwiać zbieranie sierści z twardych podłóg i dywanów.

Sam grzebień zrobiłbym jednak bardziej agresywny i wyposażył go w dłuższe zęby. Mam wrażenie, że wtedy skuteczniej oddzielałby włosy od obracającego się wałka. W obecnej formie elektroszczotkę oceniam na mocne 4 na 5.

Większym problemem jest rozmiar głowicy. Po bokach i z przodu pozostają zauważalne martwe pola, ponieważ fizyczna część robocza nie dochodzi do samej krawędzi obudowy. Odkurzacz nie zawsze przejedzie więc wałkiem bezpośrednio przy ścianie albo listwie.

Silne zasysanie częściowo kompensuje ten problem. Drobny kurz i lekkie okruchy mogą zostać wciągnięte, zanim wałek znajdzie się dokładnie nad nimi. Nie zastępuje to jednak prawdziwego sprzątania od krawędzi do krawędzi. W kolejnej wersji zmniejszyłbym odległość między bokiem obudowy a wałkiem.

Czy zielone podświetlenie podłogi naprawdę pomaga?

Tak, zielone diody LED ułatwiają zauważenie drobnego kurzu, włosów i zabrudzeń na gładkiej podłodze. Nie jest to wyłącznie dekoracyjny dodatek.

Po obu stronach elektroszczotki znajdują się po trzy diody. Na środku nie ma osobnego źródła światła, ale obie wiązki spotykają się przed szczotką, tworząc niemal ciągły oświetlony obszar.

Na panelach i płytkach efekt jest wyraźnie widoczny. Kurz, który w zwykłym oświetleniu zlewa się z powierzchnią, staje się łatwiejszy do odnalezienia. Dzięki temu można dokładniej sprzątać przestrzeń pod meblami i ciemniejsze fragmenty pomieszczenia.

Ustawienie diod nie jest jednak idealne. Moim zdaniem znajdują się trochę za wysoko albo świecą pod zbyt dużym kątem. Część światła trafia na ścianę, choć bardziej przydatna byłaby możliwie płaska wiązka biegnąca po podłodze i pokazująca kurz kilka centymetrów przed głowicą.

Zmiana soczewki albo kąta montażu poprawiłaby precyzję oświetlenia. Już w obecnej wersji światło jest jednak wystarczająco mocne, aby rzeczywiście pomagało podczas sprzątania.

Tryby pracy, panel sterowania i czas działania Turbo

Erabros EV7 oferuje trzy tryby: podłogowy, dywanowy i Turbo. Sterowanie odbywa się za pomocą niewielkiego okrągłego panelu na rękojeści. Dolna część uruchamia i wyłącza urządzenie, a górna przełącza moc.

Turbo wykorzystuje maksymalną wydajność, lecz w moim egzemplarzu po około minucie odkurzacz automatycznie wracał do podstawowego trybu podłogowego. W praktyce oznacza to, że najwyższe ustawienie służy raczej do krótkiego sprzątania trudniejszego miejsca niż do nieprzerwanej pracy w całym pomieszczeniu.

Przyciski mogłyby być większe. Czasami trzeba spojrzeć na rękojeść, aby precyzyjnie dotknąć właściwego fragmentu panelu. Wolałbym jeden duży włącznik oraz drugi, wyraźnie oddzielony przycisk do zmiany trybu.

Na wyświetlaczu znajdują się cztery zielone segmenty wskazujące przybliżony poziom baterii. Pojawiają się również komunikaty o problemie z elektroszczotką lub zablokowanym przepływie powietrza. Takie ostrzeżenia pomagają szybciej znaleźć przyczynę spadku skuteczności.

Wymienny akumulator i trzy sposoby ładowania

Wymienny akumulator to ważna zaleta Erabros EV7. Według producenta składa się z ośmiu ogniw po 2200 mAh i pozwala pracować do 70 minut. Maksymalnego wyniku należy oczywiście oczekiwać w spokojniejszym trybie, a nie podczas ciągłego korzystania z Turbo.

Podczas mojego użytkowania bateria wypadała dobrze, ale jeszcze ważniejsza jest możliwość jej wymiany. Dokupienie drugiego akumulatora może wydłużyć czas sprzątania większego domu. Po kilku latach nie trzeba też wymieniać całego urządzenia tylko dlatego, że zużyta bateria zacznie tracić pojemność.

Elastyczność zwiększają trzy sposoby ładowania. Można korzystać ze stacji, podłączyć przewód bezpośrednio do odkurzacza albo wyjąć sam akumulator. To rozwiązanie praktyczniejsze niż konstrukcja, w której urządzenie musi zawsze wisieć na przykręconym do ściany uchwycie.

Filtracja, pięć zapasowych filtrów i aromaterapia

Testowany zestaw zawierał aż pięć dodatkowych filtrów HEPA. To niepozorny, ale bardzo praktyczny element wyposażenia. Filtr można myć, lecz przed ponownym montażem powinien całkowicie wyschnąć. Mając kilka sztuk, można od razu założyć czysty filtr i nie przerywać korzystania z odkurzacza na czas suszenia poprzedniego.

Producent deklaruje siedmiostopniowy system filtracji. Elementy zbiornika również nadają się do mycia, co ułatwia usuwanie drobnego pyłu z zakamarków.

EV7 ma też nietypowy dodatek w postaci komory na krążek zapachowy. Powietrze opuszczające urządzenie przechodzi obok wkładu i ma rozprowadzać zapach podczas sprzątania. W moim zestawie znalazły się dwa krążki różane.

Zapach nie był szczególnie intensywny, dlatego traktuję aromaterapię bardziej jako ciekawostkę niż argument zakupowy. Krążek jest też osadzony dość luźno i przy gwałtownym poruszaniu wyłączonym urządzeniem może lekko grzechotać.

Czy pojemnik na kurz łatwo opróżnić i umyć?

Zbiornik ma pojemność 1,5 l, więc nie trzeba opróżniać go po każdym krótkim sprzątaniu. Dolną klapkę otwieramy przyciskiem bezpośrednio nad koszem.

Jeżeli w środku zbierze się więcej włosów albo drobnego pyłu, zawartość nie zawsze wypada samoczynnie. Można jednak odłączyć cały pojemnik, rozebrać jego wewnętrzne elementy i dokładnie je wyczyścić. Zbiornik nadaje się również do mycia.

Najważniejsza zasada dotyczy suszenia. Przed ponownym złożeniem pojemnika i filtrów wszystkie umyte części muszą być całkowicie suche. Wilgoć pozostawiona w układzie może powodować nieprzyjemny zapach, przyklejanie się pyłu i problemy z przepływem powietrza.

Czy Erabros EV7 jest głośny?

Pod względem hałasu EV7 wypada typowo dla mocnego odkurzacza pionowego. Słychać pracę elektroszczotki, ale bardziej zauważalny jest szum powietrza. Po zwiększeniu mocy rosną obroty i głośność.

Podczas zwykłego sprzątania urządzenie nie było dla mnie szczególnie uciążliwe. Nie wykonywałem jednak pomiaru sonometrem, dlatego nie podaję konkretnej wartości w decybelach.

Najważniejsze zalety Erabros EV7

  • mocne, wyraźnie odczuwalne zasysanie także z dodatkową końcówką,
  • bardzo skuteczna ssawka szczelinowa,
  • możliwość samodzielnego stania poza stacją,
  • wolnostojąca baza bez wiercenia w ścianie,
  • trzy sposoby ładowania,
  • wymienny akumulator,
  • duży zbiornik o pojemności 1,5 l,
  • zielone oświetlenie ułatwiające wykrywanie kurzu,
  • teleskopowa rura,
  • bogate wyposażenie z pięcioma zapasowymi filtrami HEPA.

Najważniejsze wady Erabros EV7

  • stacja jest za lekka i potrafi podnosić się razem z odkurzaczem,
  • dodatkowe końcówki nie mają zatrzasków w bazie,
  • duża głowica pozostawia martwe pola przy ścianach,
  • grzebień zapobiegający plątaniu mógłby mieć dłuższe zęby,
  • diody LED świecą nieco za wysoko,
  • przyciski na rękojeści są małe,
  • brakuje łamanej rury typu Flex,
  • tryb Turbo w testowanym egzemplarzu po około minucie wracał do trybu podstawowego,
  • wielokolorowa stylistyka nie każdemu przypadnie do gustu.

Dla kogo Erabros EV7 będzie dobrym wyborem?

EV7 jest przede wszystkim propozycją dla osoby szukającej niedrogiego, mocnego odkurzacza do codziennego sprzątania mieszkania lub domu. Sprawdzi się na panelach, płytkach i przy zbieraniu sierści, a dzięki dobrej ssawce szczelinowej może być przydatny również na schodach oraz w samochodzie.

To ciekawy wybór dla osób, które nie chcą wiercić otworów pod uchwyt ścienny. Wolnostojącą bazę można w każdej chwili przenieść, a sam odkurzacz pozostawić pionowo podczas krótkiej przerwy.

Wymienny akumulator będzie zaletą dla użytkowników myślących o dłuższej eksploatacji. Z kolei pięć dodatkowych filtrów ułatwi regularne mycie i konserwację urządzenia.

Jeżeli priorytetem jest minimalistyczny wygląd, bardzo wąska głowica sprzątająca idealnie przy listwach albo elastyczna rura do wjeżdżania pod meble, warto rozważyć inne konstrukcje. W podobnym budżecie testowałem również Xiaomi G20 Lite oraz JIGOO C200. Każdy z tych modeli inaczej rozkłada akcenty między mocą, wyposażeniem i ergonomią.

Czy warto kupić Erabros EV7?

Tak, Erabros EV7 jest wart rozważenia, jeżeli kosztuje około 400-500 zł i zależy nam przede wszystkim na mocnym zasysaniu, wygodzie oraz bogatym wyposażeniu. Nie próbuje udawać sprzętu premium, ale w najważniejszych zastosowaniach radzi sobie dobrze.

Najbardziej przekonały mnie funkcje, których nie zawsze widać w pierwszym wierszu specyfikacji. Mogę przerwać sprzątanie i zostawić urządzenie stojące na środku pokoju. Nie muszę wiercić ściany, akumulator mogę ładować osobno, a ssawka szczelinowa rzeczywiście wykorzystuje możliwości silnika.

Największe kompromisy dotyczą lekkiej stacji, sprzątania tuż przy krawędziach i kilku niedopracowanych detali ergonomicznych. Przy cenie z okresu testu nie przesłaniają jednak wysokiej skuteczności oraz praktyczności całego zestawu.

FAQ

Czy Erabros EV7 ma rzeczywiście 70 kPa mocy ssania?

70 kPa to maksymalna wartość deklarowana przez producenta, a nie wynik mojego niezależnego pomiaru laboratoryjnego. W praktyce odkurzacz zapewnia mocne, wyraźnie odczuwalne zasysanie, szczególnie dobrze widoczne podczas pracy ze ssawką szczelinową.

Jak długo Erabros EV7 pracuje na baterii?

Producent deklaruje do 70 minut pracy. Takiego wyniku należy oczekiwać przy łagodniejszym ustawieniu, ponieważ używanie wyższej mocy i Turbo szybciej rozładowuje akumulator. W testowanym egzemplarzu Turbo po około minucie automatycznie wracało do trybu podłogowego.

Czy akumulator w Erabros EV7 można wymienić?

Tak. Akumulator jest wyjmowany i można ładować go niezależnie od odkurzacza. Pozwala to dokupić drugą baterię lub wymienić zużytą po kilku latach bez pozbywania się całego urządzenia.

Czy Erabros EV7 może stać bez podparcia?

Tak. Odkurzacz można pozostawić w pozycji pionowej także poza stacją dokującą. Jest to bardzo wygodne podczas krótkich przerw, przesuwania mebli albo podnoszenia przedmiotów z podłogi.

Czy stację Erabros EV7 trzeba przykręcać do ściany?

Nie. Jest to mała, wolnostojąca baza służąca do przechowywania i ładowania. Jej wadą jest niewielka masa, przez co podczas zdejmowania odkurzacza czasami trzeba przytrzymać podstawę stopą.

Czy Erabros EV7 dobrze zbiera sierść?

Wałek w kształcie litery V, gumowe elementy i grzebień ograniczający plątanie pomagają zbierać włosy oraz sierść. System działa poprawnie, choć moim zdaniem dłuższe zęby grzebienia mogłyby jeszcze skuteczniej zdejmować włosy z obracającego się wałka.

Czy filtry i pojemnik można myć?

Tak. Filtry oraz elementy zbiornika nadają się do mycia, ale przed ponownym montażem muszą całkowicie wyschnąć. Testowany zestaw zawierał pięć zapasowych filtrów HEPA, więc w czasie suszenia jednego można korzystać z kolejnego.

Czy Erabros EV7 dobrze odkurza przy ścianach?

Silne zasysanie pomaga zbierać lekki kurz znajdujący się blisko krawędzi, ale duża obudowa elektroszczotki pozostawia martwe pola po bokach i z przodu. Nie jest to więc model oferujący idealne sprzątanie od krawędzi do krawędzi.

-reklama-

Podsumowanie

Erabros EV7 to niedrogi odkurzacz pionowy, który przekonuje mocnym zasysaniem, dobrą ssawką szczelinową i praktycznymi rozwiązaniami. Potrafi samodzielnie stać, ma wymienny akumulator, trzy sposoby ładowania, pojemnik 1,5 l oraz pięć zapasowych filtrów HEPA w testowanym zestawie. Zielone światło pomaga odnajdywać kurz, a teleskopowa rura poprawia ergonomię. Największe wady to zbyt lekka stacja, duże martwe pola elektroszczotki przy krawędziach, małe przyciski oraz przeciętnie działający grzebień przeciw plątaniu włosów. Przy cenie około 400-500 zł całość oferuje jednak bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.

Finałowy werdykt

Jakość wykonania
7.5
Skuteczność odkurzania
8.5
Elektroszczotka i sprzątanie krawędzi
7
Ergonomia i zwrotność
8.5
Akumulator i ładowanie
8.5
Wyposażenie i konserwacja
9
Stosunek jakości do ceny
9
Czy warto kupić?
8.5
-reklama-

Zobacz również:

Jakub Markiewicz
Jakub Markiewiczhttps://jotem.in
Prowadzę bloga jotem.in od 2013 roku. Prywatnie zajmuje się programowaniem, marketingiem i zarządzaniem mediami. Hobbistycznie lubię robić zdjęcia oraz kręcić filmy.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Więcej w tej kategorii

Komentarze

Najnowsze

Erabros EV7 to niedrogi odkurzacz pionowy, który przekonuje mocnym zasysaniem, dobrą ssawką szczelinową i praktycznymi rozwiązaniami. Potrafi samodzielnie stać, ma wymienny akumulator, trzy sposoby ładowania, pojemnik 1,5 l oraz pięć zapasowych filtrów HEPA w testowanym zestawie. Zielone światło pomaga odnajdywać kurz, a teleskopowa rura poprawia ergonomię. Największe wady to zbyt lekka stacja, duże martwe pola elektroszczotki przy krawędziach, małe przyciski oraz przeciętnie działający grzebień przeciw plątaniu włosów. Przy cenie około 400-500 zł całość oferuje jednak bardzo dobry stosunek możliwości do ceny.Erabros EV7 - recenzja i test. Czy warto kupić ten odkurzacz?