Grzebiemy w ziemi czyli kwiaty na balkon

Grzebiemy w ziemi czyli kwiaty na balkon

Aby mieć piękne i przede wszystkich użyteczne rośliny nie trzeba mieć wcale potężnego ogródka ani działki. Część roślin możemy z powodzeniem uprawiać na balkonie, a nawet na parapecie w mieszkaniu. Korzystając z wolnego dnia, postanowiłem pogrzebać nieco w ziemi i wynieść kwiaty na balkon.

Moje hobby zaczęło się prawie tak jak każde hobby u wszystkich. Ktoś przyniósł mi w prezencie wymagającą roślinkę, a ja nie chciałem aby zamieniła się w suchy patyk. Kupiłem jedną książkę, potem drugą i następną. Dokształciłem się i zacząłem zabawę. W poprzednim mieszkaniu, które wynajmowałem panowały wręcz warunki zwrotnikowe. Powietrze było suche i bardzo ciepłe. Balkonu nie było w mieszkaniu i kwiatki nie miały wyboru – musiały się hartować.

Nie lubię przychodzić na gotowe. O wiele większą frajdę sprawia mi, gdy sam coś zbuduję, naprawię etc. Podobnie jest z kwiatkami. Nigdy nie kupię w sklepie ziół, bo wolę sam wyhodować takie z nasionka. Kiedyś w Obi kupiłem mandarynkę, która miała kilka owoców. Od tamtej pory minęło z 5 lat i w domu przez ten czas może dała ze 2-3 karłowate owoce (w momencie kupna było ich ze 12 na pół metrowym drzewku). Znajoma powiedziała mi, że kwiaty są ładne, ale tylko w sklepach. Zwłaszcza te egzotyczne, bo opuszczają szklarnie tylko w momencie gdy trafiają do sklepu. Wymyśliłem, że jak wyhoduję kwiatka z nasionka, to będzie o wiele zdrowsze i silniejsze.

Kwiaty na balkon w domu rodzinnym to były głównie i zawsze pelargonie. Mi się one nigdy nie podobały i zdecydowanie wolałem coś użyteczniejszego – szczypiorek etc. Nigdy nie pozwalałem go ścinać, bo bałem się, że roślinka mi padnie. Teraz chodząc po marketach zebrałem kilka malutkich owoców malutkich papryczek chilli. Ogrom odmian – od papryczek wielkości paznokcia, przez mięsiste balony wielkości nakrętek, do smukłych, ale długich i piekielnie ostrych owoców. Tę ostatnią posiałem jako pierwszą. Przyjęła się wyjątkowo dobrze i przez całe jej życie wydała blisko 100 owoców (3 małe drzewka w pudełku po lodach). Teraz dosiałem nowe odmiany i to w o wiele większych doniczkach. Wystarczy je podlewać i od czasu do czasu nawozić (np. nawozem do pomidorów) i wybaczą wszystko. Żadna choroba się nich nie ima, szkodniki nie lubią takiego smaku. Jeżeli trzymacie je w domu, to należy zapylać je małym pędzelkiem. Po zebraniu można je zasuszyć i dodawać do potraw, np. gulaszy. Jedna papryczka zdecydowanie wystarczy! Przed użyciem, warto wyjąć z nich nasiona. Jedna papryczka zawiera ich od kilku do kilkunastu i świetnie nadają się do wysiania.

Kwiaty na balkon i mieszkania: Zioła

Próbuję teraz dogadać się z ziołami. Ponoć najprostsze dla amatora ogrodnika, ale jakoś ze mną nigdy nie chciały współpracować. Tymianek, Oregano, Estragon, Bazylia, Mięta zwykła i pieprzowa – nigdy u mnie nie chciały rosnąć, a ponoć rosną w każdej kuchni. Gdy nabrałem doświadczenia, nie ma już tego problemu.  Zioła siejcie wedle Waszego uznania. Jeżeli lubicie zdecydowany zapach i smak bazylii, możecie wybrać kilka jej odmian. Ja posiałem Bazylię czerwoną, właściwą i cytrynową. Każda różni się smakiem, zapachem i wyglądem. Mięta nada się dobrze do drinków np. zamrozić listki w kostce lodu.

Kwiaty na balkon i do mieszkania na parapet – najczęstsze błędy w uprawie

Teraz już wiem, że zarówno zioła, jak i wszystkie nasiona nie wolno wysiewać zbyt gęsto. Potrafiłem do pojemnika po litrowych lodach, wsypać pół opakowania nasion. Te nie miały nawet gdzie wypuścić korzeni. W rezultacie całość lądowała w koszu. Drugim częstym problemem jest brak drenażu w doniczkach. W ten sposób załatwiłem sobie np. Eukaliptusa Cytrynowego. Korzenie nie lubią stać w wodzie i zaczynają gnić. To z kolei daje idealne warunki dla chorób u kwiatów – grzyby, pleśń. Mokrą ziemię uwielbiają ziemiórki, które są ciężkie do wytępienia. Warto w doniczce zrobić na spodzie kilka dziurek. Niektórzy używają do tego nagrzanego nad palnikiem w kuchni śrubokrętu. Ja używam wkrętarki z wiertłem. 

Kwiaty na balkon i do mieszkania. Co u mnie rośnie?

Aktualnie próbuje rosnąć Eukaliptus cytrynowy. Pachnie jak płyn do mycia naczyń. Rośnie mocno do góry, ale nie wiem czemu liście robią się czerwone i Eukaliptus zaczyna je gubić. Z jednego siewu z opakowania za 5 zł otrzymałem około 12 zdrowych roślinek. Większość rozdałem. Kolejna roślina to Plumeria. Za parę lat, jak jej nic nie odbije, to będzie cała w hawajskich kwiatach. Cały czas walczę także z Gardenią, która jest jednym z najbardziej wybrednych domowych kwiatów. Jej kwiaty pachną genialnie, a liście wyglądają, jakby cały czas były nabłyszczone. Jednak trzeba mieć dobrą rękę do kwiatów, aby chciała w domu puścić kwiatka. Mi się to parę razy udało.

Aktualnie robię test nowej „siewkownicy”. Posiałem poziomki, które ładnie urosły i zostały właśnie przesadzone. Z nasionek wsadziłem również coś, co nazywam „pokrzywką” – wielobarwne liście podobne do pokrzyw oraz zioła japońskie. Mają być ostre w smaku, ale jakoś nie chcą rosnąć. Bananowiec, kawa, klon palmowy nie przyjęły się u mnie. Co innego mogę powiedzieć o złotokapie, który rośnie jak szalony. Kiedyś będzie miał piękne złote kwiaty.

Na sam koniec dzisiejszego wpisu przyznam się do nieco głupiego eksperymentu. Nie miałem na zakupach siatki, więc wziąłem z marketu kartonowe pudło. Coś mi przyszło do głowy, aby wyciąć w nim dziurę.

Całość dookoła uszczelniłem tworząc z dwóch stron małe otwory do cyrkulacji powietrza. Dziurę zakryłem folią do żywności i przykleiłem. Wymyśliłem, że będzie to mini szklarnia. Od tygodnia nie mogę trafić na pełne słońce, ale coś czuję, że cała wilgoć w środku wejdzie w karton 🙂

A u Was co rośnie? Podsyłajcie zdjęcia!

 

Przeczytaj także: