Renowacja starego akwarium i budowa lampy oświetleniowej

0
44

Jak niskim kosztem odnowić stare akwarium? To pytanie zadawałem sobie przez kilka ostatnich dni, gdy postanowiłem reaktywować blisko 340 litrowy zbiornik stojący od 8 lat na dworze.

Ostatnio wciągnęło mnie nowe hobby – akwarystyka. Podobnie jak wiele osób, zacząłem dość skromnie, bo od niedużego, 54-litrowego zbiornika. Co ciekawe, nie był on nawet mój – właśnie taki gotowy zestaw Aquael leddy 60 podarowałem swojej Mamie jako prezent pod choinkę. Regularna pomoc przy akwarium sprawiła, że pewnego dnia uznałem, że pora na swój „baniak”. Tak też się stało. Początkowo planowałem zamówić dokładnie taki sam zestaw. Trafiliśmy jednak na bardzo dobrą ofertę z okazji wyprzedaży Black Friday i kupiliśmy dla siebie 3x większy zbiornik Wiwal (80x35x60cm, 180 litrów). To jednak okazało się również za mało. 

Moja żona ma dość duże doświadczenie w akwarystyce. Przez dłuższy czas miała prawie 340-litrowy zbiornik, który blisko 15 lat temu odkupiła od znajomego i postawiła w rodzinnym domu. Gdy jednak postanowiliśmy zamieszkać razem na drugim końcu miasta, nie było komu regularnie zajmować się tak dużym akwarium. Jej rodzice nie mieli na to ani chęci, ani odpowiedniej wiedzy. W ten sposób kończy się historia tego zbiornika – zostało opróżnione i stanęło w ogrodzie robiąc za szklarnię dla siewek i sadzonek. I tak było przez ostatnie 8 lat i pewnie byłoby nadal, gdybyśmy pewnego poranka nie podjęli decyzji o jego reaktywacji.

Sprawdzenie stanu starego akwarium

Zbiornik jest dość stary i przez wiele lat wystawiony był na działanie kolejno: słońca, wysokich i niskich temperatur, silnego wiatru i wszystkiego innego, co mogło na niego natrafić na zewnątrz. Pierwsze oględziny dotyczyły stanu szkła. Jak na tak dużą pojemność i długość wynoszącą 140 cm, nie jest ono jakoś szczególnie grube. 8 mm grubości tafli szkła to dość mało jak na tak duży litraż, jednak szklarz wykonał wcześniej niezłą robotę – akwarium ma także dodatkowe wzmocnienia wzdłuż i w poprzek i to również tej samej grubości.

Dokładne oględziny warto wykonać przy użyciu latarki lub lampki. Święcąc od tyłu tafli szkła lub na jej krawędzi można łatwiej wychwycić wszelkie uszkodzenia, rysy, odpryski, czy pęknięcia. W tym konkretnym przypadku, blisko 15-letnie akwarium ma dość sporo różnej grubości rysek (w środku i na zewnątrz) i jeden, prawie centymetrowy odprysk. Znalazł się on tuż na górnej krawędzi szkła, nad wzmocnieniem, ale też nie był na tyle głęboki by uszkodził mocniej szkło. Wielu doświadczonych akwarystów zaleca, by stare zbiorniki, których nie jesteśmy pewni, obejrzał szklarz. Specjalista może wyciąć uszkodzoną szybę i w jej miejsce wstawić nową. Zalecane jest także ponowne klejenie i uszczelnianie połączeń. Warstwa starego kleju do szyb i silikonu może nie być już tak wytrzymała. Nie chcemy by w pełni zalany zbiornik puścił i na podłogę wylało się ponad 300 litrów wody. Byłaby to katastrofa.

W naszym przypadku, renowację zbiornika chcieliśmy przeprowadzić jak najtańszym kosztem. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze planowaliśmy przeznaczyć na możliwie najbardziej wydajny filtr zewnętrzny z dużą nadfiltracją (do znacznie większych zbiorników niż nasz), budowę własnej lampy oświetleniowej led do akwarium oraz wykonanie własnej pokrywy do akwarium. Przy tej okazji odpowiem od razu na pytanie, które mogło Wam już przyjść do głowy – dlaczego nie kupić nowego akwarium by wyeliminować ryzyko? Wszystko rozchodzi się o budżet. Akwaria zbudowane ze zwykłego szkła nie są drogie. Jednak ich transport wymaga odpowiedniego zabezpieczenia, często osobnej palety, co znacznie zwiększa koszt dostawy. W rezultacie, sama przesyłka może kosztować tyle samo, co same akwarium. Lokalnie pozostaje opcja zamówienia u szklarza. Ci często podają kwotę wykonania zbiornika za litr. Wielu z nich nie realizuje małych zamówień (np. poniżej 200 litrów). Średnia cena w Lublinie za zbiornik ze szkła Optiwhite 8mm to około 3 zł za 1 litr.  Renowacja starego akwarium pozwala oszczędzić od razu blisko tysiąc złotych.

Akwarium należało też dobrze oczyścić. Pomocny okazał się ocet w żelu, który z ciekawości kupiliśmy ostatnio w jednym ze sklepów. Ładnie usunął część osadu z kamienia i inne nieczystości. Grubsze warstwy wymagały już metody mechanicznej. Najlepsza w tej części prac była… mosiężna skrobaczka do oblodzonych szyb.

Sprawdzanie szczelności – czy akwarium cieknie?

Pierwsze oględziny szkła nie wzbudziły w nas nic niepokojącego. Zawierało sporo rys, ale było to element, który jesteśmy w stanie zaakceptować. Kolejnym krokiem było sprawdzenie połączeń. Te były już kiedyś poprawiane i wygładzane. W niektórych miejscach nie zostało to wykonane zbyt estetycznie, ale jednak dość skutecznie. Nie było widać szczelin, silikon też nigdzie nie odstawał. Dlatego też uznaliśmy, że pora zalać akwarium. Ze względu na to, że zbiornik stał przez dłuższy czas non stop na dworze i w dodatku lekko pod kątem, wodę wprowadzaliśmy stopniowo – nie więcej niż 20% dziennie. W ten sposób udało się wyrównać wszystkie naprężenia szkła powstałe przez skrajną pogodę. Wypełnienie akwarium zbyt szybko mogłoby je po prostu rozsadzić. 

Gdy po kilku dniach akwarium zalane zostało w całości, dołożyłem mój zapasowy filtr – Aquael Turbo 1500, by wprowadzić wodę w ruch. W ten sposób sprawdzałem, czy jej ruch nie uszkodzi starego szkła. Po kilku dniach woda zaczęła robić się już gęsta, ale pracujący filtr w ciągu doby wyklarował ją. 

W międzyczasie zamówiłem na Allegro kilka niezbędnych rzeczy. Do tej pory akwarium stało na kawałkach styropianu, co nie było zbyt estetycznym rozwiązaniem. Mój wybór padł na matę polietylenową 200×60 o grubości 10mm, którą kupiłem za 28 zł. Dodatkowo zamówiłem także 35 kilogramów piasku czarnego o gradacji 2-3mm, duży korzeń mangrowca oraz profil aluminiowy z pleksą, ale o tym za chwilę. Zamawiałem tak, by wykorzystać opcję Smart by nie płacić za wysyłkę. Przy okazji, do 3 października trwa Allegro Smart! Week, więc to dobry moment by zamówić dla siebie parę rzeczy jeszcze taniej. 

Budowa belki oświetleniowej do akwarium

Zalane akwarium musiało odstać kilka dni by wykluczyć ewentualne wycieki. Po tygodniu opróżniłem je wykorzystując wodę do podlewania kwiatków w domu i na ogrodzie. Gdy już byłem pewny, że zbiornik będzie mógł trafić do domu – zacząłem przygotowywać do niego odpowiednie oświetlenie.

Korzystając z zeszłorocznych wyprzedaży z okazji czarnego czwartku, kupiłem zapas elektroniki. Mając schowanych kilka zasilaczy 12V oraz led driverów dedykowanych do power LED rozrysowałem dwie lampy led.

Pierwsza z nich została wykorzystana w mniejszym, 40-litrowym zbiorniku. Służyć będzie za kotnik oraz miejsce do szczepienia roślin. Z tego powodu wybór padł na profil aluminiowy o szerokości 16 centymetrów, frezowany dibond, który dostałem w dobrej cenie pod wymiar. 

Całość przykrył kawałek pleksi 3mm, a stanie na dwóch nóżkach wykonanych z PVC wsuwanych w boki profilu aluminiowego. W garażu znalazłem także zapas diod power LED 1 i 3 watowych oraz mini-soczewki, które pomagają w skupieniu światła z powerLED. Użyłem specjalnych podkładek PCB ułatwiających lutowanie przewodów i odprowadzenie ciepła. Diody przykleiłem do podstawki specjalnym klejem przewodzącym ciepło. W podobny sposób przytwierdziłem podstawki do profilu aluminiowego. W ten sposób cały profil stał się jednym wielkim radiatorem.  

Zaplanowałem wykorzystanie 32 diod w dwóch kanałach. Pierwszy to 20x1W (350 mA), drugi 12x3W (700 mA). Większa ilość poszła na obwód akwarium i są to diody o barwie czystej bieli – między 6500 a 8500 kelwinów. Oba obwody podłączone są niezależnie do włącznika, ale jeden i drugi działa szeregowo. W środku znalazło się miejsce na mocniejsze – kolorowe diody. Jak obliczyć odpowiednią moc i napięcie zasilacza? W przypadku połączenia szeregowego – sumuje się poszczególną moc diod i napięcie, z jakim mogą pracować. Oczywiście warto zachować umiar, by napięcie w całym układzie nie było zbyt duże. Można mieszać ze sobą diody o różnej barwie (pracujące na różnym napięciu), ale zwróćcie uwagę, że diody 1W pracują na mniejszym natężeniu (A) niż 3W (350A vs 700A). W sprzedaży znajdziecie też diody 5W PowerLED i Cree. Są także diody wielobarwne, które składają się z kilku małych diod różnego koloru i mogą świecić w wielu barwach.

Dlaczego mieszam biel dodając bardziej zimne barwy? Dla uzyskania maksymalnej ilości niebieskiego światła bez stosowania niebieskich diod osobno. Zimna biel ma jej wystarczającą ilość.

Druga nitka to swoisty eksperyment. Składa się z diod: ciepła biel (3200K), kilku głębokiej czerwieni (deep red ~ 660nm), jednej pomarańczowej (~600-625 nm) i dwóch zielonych (~500-580nm). W ten sposób zapełniłem pełne spektrum światła wykorzystywane przez rośliny do wzrostu. Dodałem też jedną diodę o barwie royal blue, czyli nieco ciemniejszy odcień niebieskiego. 

Druga lampa zostanie wykonana również na profilu aluminiowym, ale z wykorzystaniem dziesięciu 13-watowych modułów led COB pracujących pod napięciem 12V. Moduły podpiąłem równolegle z wykorzystaniem złączek wago i włącznika dwubiegunowego. 

Dzięki temu mogę włączać niezależnie dwie strony lampy. Lampę zrobiłem o 30 cm krótszą od samej długości akwarium i położyłem ją na poprzecznych wzmocnieniach zbiornika. Od spodu osłonięta jest pleksą, a brzegi zabezpieczyłem przyciętym i wklejonym na silikon plastikowym profilem do płytek.

Przed przyklejeniem paneli led cob rozrysowałem poszczególne miejsca na profilu aluminiowym. Nie są przypadkowe – akwarium ma dwa wzmocnienia, na których osadzona jest lampa. Zasłoniłyby wiązkę światła.

Dlaczego nie powerLED? Zbiornik jest dość wysoki i długi (kolejno 60 i 140 cm), więc musiałbym zbudować dwie takie lampy stosując około 50-60, trzy-watowych diod w każdej. 

Lampę da się zaczepić za brzegi szkła akwarium. Woda w zbiorniku jest niebieska ze względu na profilaktyczne zastosowanie błękitu do blokowania pasma dla glonów i sterylizowania wody.

Dokładając do tego odpowiednie driveryLED, podbiło by to kwotę kilkukrotnie. Moduły COB dały mi całkiem niezły kąt świecenia i penetrację lustra wody. 8 modułów ma temperaturę barwową 6500 kelwinów, co zapewnia dość szerokie spektrum barwowe dla roślin. 

Uzupełniłem spektrum stosując niezależnie włączane dwa moduły 4300 kelwinów i jeden pasek czerwony. Dzięki temu moc i spektrum światła sprzyja wzrostowi wszystkim roślinom, ale też podkreśla ubarwienie ryb. 

Po zmierzeniu temperatury pracy, nie przekracza ona 35 stopni Celsjusza po kilku godzinach świecenia. Dla porównania, wersja testowa o podobnej mocy (3x50W), ale wykorzystująca diody cob działające pod 230V sprawiała, że profil nagrzewał się do 75 stopni i wymagałby zastosowania dodatkowych, dużych radiatorów lub chłodzenia wentylatorami. Bez tego spadłaby żywotność lampy, a ona sama mogłaby za bardzo nagrzewać wodę w akwarium.

Ostatnie przygotowania przed zalaniem akwarium

Dość popularnym rozwiązaniem jest naklejenie na tył akwarium ozdobnej grafiki. Czasami są to podwodne krajobrazy, ale też ostatnio popularność zdobywają jednolite barwy. Widziałem kilka akwariów z ciemnym podłożem i ciemnym tłem. To rozwiązanie najbardziej przypadło mi do gustu, bo uwydatnia kolor roślin i ryb. Jednak zdecydowałem się nie używać folii, bo akwarium miało zbyt porysowaną szybę z tyłu, co nie wyglądałoby zbyt dobrze przy folii. Znalazłem w garażu puszkę plastidip, czyli gumy w sprayu. Kupiłem ją kiedyś do innego projektu. Kolor: czarny mat przypasował mi bardzo i postanowiłem pokryć nim tył akwarium. Plastidip ma tę przewagę nad innymi lakierami w puszkach, że w każdej chwili można oderwać całą warstwę jak folię, ale też gumowa farba pokryła ładnie wszelkie ryski i odpryski szkła. Schnie też dość szybko.

Do solidnej komody, na której stało kiedyś akwarium, przyczepiłem kilka pasków taśmy dwustronnej. Następnie nałożyłem na nią kupioną wcześniej matę. Korzystając ze starego nożyka do tapet (zawsze kupuję je i zaraz gdzieś gubię) przyciąłem matę do kształtu komody. Jest ona profilowana z przodu, ale celowo nie docinałem maty do kształtu akwarium, tylko mebla. Łącząc całość z ciemnym podłożem i ciemnym silikonem, z daleka nadaje to dodatkowej głębi zbiornikowi. A robiąc jakiekolwiek prace przy zbiorniku, woda kapie na matę, a nie na mebel, dzięki czemu nie będzie on z czasem puchł i łatwiej jest posprzątać po pracach pielęgnacyjnych.

Wykorzystałem zakupione do wcześniejszego akwarium: bakterie startowe Azoo 11w1, łupek drzewiasty, smocze skały i drobny piasek (na plażę dla kirysków). Musiałem jednak zainwestować w grzałkę (Aquael 200W Platinium) oraz dłuższą rurę do filtra zewnętrznego. Ta, która jest w zestawie jest dla mnie za krótka, bo filtr stoi z jednej strony szafki. Docelowym rozwiązaniem jest postawienie wylotu filtra z jednej strony, oraz wlotu po przeciwnej. Jeżeli szukacie akcesoriów do akwarium lub elektroniki do budowy własnej lampy lub pokrywy, możecie skorzystać ze zbliżających się corocznych wyprzedaży np. Dnia singla – Singles’ Day

Akwarium teraz

Oszczędzając na zbiorniku, lampie i innych elementach, mogłem pozwolić sobie na zakup mocniejszego filtra. Wybór padł na filtr zewnętrzny JBL E1502 Geenline, który jest w stanie zapewnić filtrację w akwariach do 700 litrów. Jego recenzję znajdziecie w innym materiale. Posadziłem także roślinki pilnując tym razem odpowiednich planów dla poszczególnych gatunków. Kolejnym krokiem będzie wykonanie własnej pokrywy z wykorzystaniem spienionego PVC. Dlaczego nie kupić gotowej? Akwarium nie ma standardowych rozmiarów, więc w grę wchodzi wyłącznie pokrywa stworzona na wymiar. Przeglądając oferty specjalistów, byłby to wydatek ponad 1200 zł (aluminium). Jednak moja znajoma poleciła mi kolejny projekt „zrób to sam” z wykorzystaniem PVC. Właśnie je zamówiłem na Allegro i cały materiał kosztował mnie 112 zł, więc ponad 10x mniej niż musiałbym zapłacić u specjalisty. Co uda się z tego zrobić dowiecie się w kolejnym wpisie. 

materiał sponsorowany

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments